Wszyscy mamy TARDIS czyli o przenoszeniu się w czasie (z pomocą kultury)

23/03/2015

Miło. Dla odmiany czyli trzeci Internetowy Dzień Życzliwości (zwierza)

23/03/2015

Nie ma ładnych kobiet czyli zwierz pochyla się nad brzydkimi kaczątkami

23/03/2015

Mówią, że nie ma brzydkich kobiet. W całym świecie to tylko powiedzenie. W Hollywood – niebezpieczna norma. Problem pojawia się wtedy kiedy scenariusz wymaga brzydkiej kobiety. A przynajmniej takiej którą brzydką można nazwać.

the-duff

Zwierz nie krytykuje samego filmu The Duff który ma nawet niezłe recenzje. chodzi o pewne zastingowe rozwiązania które irytują zwierza

Niedawno miał premierę film The DUFF. Ów skrót oznacza Designated Ugly Fat Friend. Wedle logiki przedstawionej w filmie, każda grupa znajomych ma jednego nieatrakcyjnego kolegę lub koleżankę. Jego obecność w grupie ma sprawić, że inni będą wyglądać na tym tle lepiej. Film jest bardzo luźną adaptacją książki, napisanej przez nastolatkę która w szkole cały czas czuła się gorsza – i określenie nie tyle jej narzucono co wynikało ono z jej własnej samooceny. W filmie dziewczynę która się dowiaduje, że jest tą grubą i brzydką jest Mae Whitman. I tak film (niezależnie od jego treści bo nie o nią tu chodzi) dołącza do grona licznych produkcji, próbujących nas przekonać, że śliczna aktorka, może przez kogokolwiek zostać potraktowana jako brzydka czy nieatrakcyjna (nawet jeśli potem film zdecydowanie temu zaprzecza).  Coś co od lat stanowi w Hollywood standard. I choć film tłumaczy nam, że wszyscy możemy być brzydcy w porównaniu, to jednak sam pomysł obsadowy budzi przynajmniej u zwierza irytację.

tumblr_m6nu2dAI2O1qgwqw9o1_500

Jeden z objawów filmowej brzydoty – kręcone włosy

Ładna dziewczyna  obsadzona w roli brzydkiej nie jest nowością. Mistrzynią tej roli jest Anne Hathaway która miała okazję aż dwa razy przeżyć w filmie metamorfozę. Na początku w Pamiętniku Księżniczki, potem w Diabeł Ubiera się u Prady. O ile jeszcze można zrozumieć, że Diabeł Ubiera się u Prady ma przedstawić obraz wygórowanych wymagań stawianych kobietom (nazywanie Anne Hathaway grubą można odczytać tylko komediowo inaczej świat nie ma sensu), o tyle w Pamiętniku Księżniczki najstraszniejszą rzeczą jaka przydarzyła się naszej bohaterce był fakt, że nie miała wyprostowanych włosów tylko loki oraz oczywiście okulary. Jak sami rozumiecie okulary są elementem absolutnie niezbędnym żeby przekonać nas że dziewczyna jest brzydka. Przy czym ogólnie do takiej „brzydoty” dodaje się jeszcze oczywiście to życiowe nieogarnięcie – to zawsze bohaterki albo bardzo skupione na nauce albo mające jakąś dziwną i w domyśle nieatrakcyjną pasję. Nie chodzi nawet o to, że ta pasja jest sama z siebie nieatrakcyjna – bo czasem może przyciągnąć męskiego bohatera (należy pamiętać że to kluczowy element narracji) ale zwykle nie pasuje do pewnego obrazu fajnej dziewczyny.

devilwearsprada

W Diabeł Ubiera się u Prady motyw mniej drażni, choć bohaterka lepiej wygląda w swetrze

Dokładnie z tej samej metody korzystał zresztą film Króliczek ( o wyrzuconej z domu Playboya dziewczynie, która zaczyna mieszkać na uniwersytecie) gdzie przekonywano nas, że brzydka jest Emma Stone. Jak przekonać widzów, że śliczna dziewczyna o wyjątkowo sympatycznej twarzy jest brzydka? A właściwie nawet nie tyle brzydka co nieatrakcyjna? Którą obowiązkowo trzeba poddać metamorfozie?  Jak zgadliście moi drodzy – Emma występuje w filmie w okularach, które jak wiadomo są znakiem, że dziewczyna jest nieatrakcyjna. Do tego nosi duże koszulki (to łączy ją też z wieloma „brzydkimi”) dziewczynami i kobietami. Co ciekawe kilka lat później Emma Stone zagrała w Easy A gdzie z kolei, zanim zdecydowała się na prowokacyjną metamorfozę grała postać, która nie tyle była nieatrakcyjna co nie budziła zainteresowania. Zwierz bardzo lubi Easy A ale zawsze ma wrażenie, że logika filmów o niedostrzeganych dziewczynach pada kiedy się na nie spojrzy (nie żeby ładni ludzie zawsze byli ciekawi ale rzadko są ignorowani). Przy czym w jakiś sposób filmy próbują przekonać nas że stoją po stronie tych outsiderów i ludzi przeciętnych. Jednocześnie obsadzając te role zawsze bardzo ładnymi ludźmi.

tumblr_inline_miyg52XuiD1qz4rgp

Okulary i kucyk. Szary T-shirt. Jaka nieatrakcyjna ta Emma Stone

Jednak honorowe miejsce zajmuje film She is all That – gdzie bohater zakłada się, że przerobi brzydką kujonkę na dziewczynę godna zainteresowania. Problem w tym, że mimo okularów, brzydkich strojów i w ogóle całej nieatrakcyjnej otoczki (zwykle oznaczającej że dziewczyna myśli i lubi się uczyć) nie sposób nie dostrzec, że to niesłychanie ładna atrakcyjna dziewczyna – nawet jeśli ma nieładne okulary. Zwierz wielokrotnie czytał irytację widzów, którzy choć uwielbiają gatunek (motyw brzydkiego kaczątka napędzał nie jeden film od Sabriny po Miss Agent) to jednak chcieliby mieć gdziekolwiek potwierdzenie, że z nieatrakcyjnej osoby da się zrobić piękność. Tymczasem jedyne co dostają to kolejne pokolenia niezbyt dobrze ubranych dziewczyn (albo inaczej – dziewczyn ubranych wedle własnego gustu), które oczywiście mają okulary i nawet po wielu zabiegach zbrzydzających nadal są śliczne (jak Brzydka Betty w Ugly Betty). Tym samym te opowieści zamiast jakkolwiek podnosić na duchu czy przynosić czystą radość stają się przyczynkiem do pogłębiającej się wizji, że brzydota to tylko lekkie odstawanie od normy. Okulary, luźne ciuchy, niewyprostowane włosy, niższy wzrost czy gorsza figura.

RqYW5rYTqfJ3Eybmr_8__6DCvyrhpNnF_640x360_54042179983

Okulary. T-shirt. Boże jaka brzydka dziewczyna

Oczywiście nie jest to nowość – niech najlepszym przykładem będzie fakt, że swoje metamorfozy – nie raz i nie dwa przechodziła np. Audrey Hepburn której nigdy ani brzydką ani nieatrakcyjną nie można było nazwać. Zresztą w ogóle wydaje się, że ta zmiana – po której  nasza bohaterka nareszcie jest na tyle ładna by móc zdecydować że jest sobą (bohaterka może wrócić do stanu wyjściowego ale powinna poznać stan piękna – coś jak w Miss Agent) jest w jakiś sposób satysfakcjonująca. Wydaje się bliska pewnemu marzeniu, że tak naprawdę wystarczy zmienić wygląd a całkiem sporo problemów się rozwiąże. Dodatkowo to po prostu jest wizualnie ciekawe kiedy widzimy odpowiedni montaż, zmianę fryzury i ciuchów i na końcu okazuje się – jak w Never Been Kissed że Drew Barrymore od samego początku była ładna. No w życiu byśmy sie nie domyślili.  Takie zaskoczenie. Zupełnie jak wtedy kiedy Lindasy Lohan w Mean Girls zmienia garderobę i nagle okazuje się, że jednak jest strasznie ładna, tylko nie wiedziała, że nie wolno nosić wygodnych ciuchów i pokazywać się w szkole bez makijażu.

631

Zwróćcie uwagę na te nieuczesane włosy. Choć tu też motyw jest wykorzystany w nieco mniej irytujący sposób

Niezależnie od tego jak satysfakcjonujące są te historie, jest coś koszmarnie frustrującego w zwyczaju Hollywood jakim jest pokazywanie nam pięknych kobiet a potem opowiadaniu o tym jakie są brzydkie, nieatrakcyjne i nie chciane. Zwłaszcza wtedy kiedy nieatrakcyjność wiąże się z okularami czy z t-shirtem ukochanego zespołu.  Nie chodzi nawet o samą wizję kobiety jako istoty która powinna dążyć do osiągnięcia stanu w którym przede wszystkim będzie eksponować urodę (nie jest to w sumie obowiązkowe – można nie brać tego pod uwagę przy wyborze stroju czy stylu). Chodzi o pewne dość niebezpieczne zjawisko nazywania brzydotą czegoś co nią nie jest czy nigdy nie było. Prowadzi to do – jak to już zwierz kiedyś określił – swoistego estetycznego kuku. Zaczynamy – chociaż na czas trwania filmu – podążać za tokiem rozumowania twórców i nagle te wszystkie ładne i atrakcyjne aktorki mają stać się w naszych oczach brzydkie czy odrzucające. Tymczasem rzecz jasna zawsze były ładne i żadna ilość okularów i peruk tego nie zmieni. Co więcej sprowadza to problem wyglądu i problemów z akceptacją siebie do tzw. „problemów pierwszego świata”. Wszelkie uczucia bohaterek są  traktowane z dystansem bo trudno się wczuć w brak pewności siebie dziewczyny o której na pierwszy rzut oka widzimy, że zaraz stanie się pięknością.

sabrinamakeover

Kombo – okulary i włosy (nowa wersja Sabriny)

Fakt, że aktorzy nie wyglądają jak ludzie na ulicy zwykło się w Hollywood traktować jako coś normalnego. O ile dopuszcza się aktorów o oryginalnej urodzie to dla aktorek okno jest bardzo wąskie. Da się przebić ale nigdy za wiele i nigdy na dobrą sprawę najprostszą drogą. Problem w tym, że właściwie nie musi to być norma. Jak pięknie pokazuje brytyjska kultura popularna – spokojnie można odrzucić kryterium wyglądu (nie całkowicie ale dużo bardziej niż w przypadku produkcji z US) i doskonale prosperować. Tym samym historie które w amerykańskim kinie często powodują zdziwione uniesienie brwi w przypadku brytyjskiej rozrywki staje się prawdziwe – niekiedy nawet za bardzo. Kiedy bohaterka sitcomu Miranda niemal rujnuje własne szczęście bo nie jest w stanie uwierzyć, że zakochał się w niej przystojny przyjaciel to jest w tym jakaś psychologiczna prawda. Patrząc na wysoką, daleką od klasycznej urody aktorkę nie trudno nam zrozumieć, że takiej bohaterce pewnie na tyle długo wkładano do głowy, że nie odpowiada normom urody, że teraz odbija się to na jej postrzeganiu samej siebie. Zresztą podobny motyw znajdziemy w doskonałym My Fat Diary – ponownie – nie chodzi o przemianę zewnętrzną ale o zaakceptowanie wizji że ktoś może pokochać osobę, odstającą od tego powszechnego kanonu urody. Co z kolei jest dużo trudniejsze niż zmiana ciuchów czy zrzucanie kilogramów. Niemal żadna z tych przechodzących metamorfozy amerykańskich bohaterek nie zostaje ze swoim brakiem poczucia własnej wartości skrytym pod cudownymi ciuchami i makijażem. Trzeba zresztą się zastanowić (może w innym wpisie) skąd to dojmujące przekonanie, że aktorki muszą być piękne. Wszak uroda nie oznacza talentu.  Jasne to świat ładniejszy i wypolerowany. Ale jednak ułomny. Nie umiejący pokazać nam postaci brzydkiej i odpowiednio jej reprezentować (uroda czy jej brak też jest kwestią reprezentacji)

12afb5e830e07676ffcd2c7d5932f226

Bo wiecie ona ma za duży T-shirt by być atrakcyjna

Zwierz zdaje sobie sprawę, że w naszej kulturze w ogóle rozmowa o urodzie kobiet i o postrzeganiu zarówno tego co piękne jak i tego co brzydkie trwa non stop – zwykle prowadząc nas do podobnych wniosków. Że uroda nie za bardzo powinna mieś znaczenie a każdy winien móc wyglądać jak chce. Zdaniem zwierza jednak nie chodzi o samą kwestię urody i jej percepcji w społeczeństwie. Jasne to istotna sprawa i można wiele napisać (oraz się pokłócić) do jakiego stopnia ciągłe wystawianie na te „brzydkie”/piękne kobiety wpływa na dziewczyny, zaniżając im samoocenę. Zresztą w ogóle cała metamorfoza wydaje się być elementem co raz ważniejszym w naszym społeczeństwie (przerabiamy już nie tylko siebie, ale też domy, restauracje, hotele) – jakbyśmy próbowali sobie udowodnić, że wszędzie ale to naprawdę wszędzie jest nieodkryte piękno, które z cudzą pomocą i kasą można wydobyć. Zwłaszcza kasą bo metamorfoza jest często potwierdzeniem, że z odpowiednim budżetem z każdego da się wyciągnąć piękno. Nie stać nas na lepszy świat ale możemy poprawić ten który już mamy. Co stoi trochę w sprzeczności z powiedzeniem, że nie ma kobiet brzydkich tylko leniwe. Nie ma kobiet brzydkich – są tylko te których nie stać na zabiegi pielęgnacyjne.

600full-clueless-screenshot

Przemiana która nie wychodzi na dobre – to w sumie rzadki motyw

W produkcjach młodzieżowych (czy też dla dorosłych) kiedy widz od razu widzi, że przemiana bohaterów tak naprawdę nie pokaże nam niczego drastycznie nowego (bo i tak są piękni czy atrakcyjni) wszystko co widzimy na ekranie przestaje być prawdziwe. Stajemy się  bardziej obserwatorami realizacji kolejnych klisz niż zaangażowanymi widzami. Dlaczego? Po pierwsze wysiada nam zawieszenie niewiary czy wiary. Prawdę powiedziawszy czasem łatwiej uwierzyć w wielkie mechy pojedynkujące się potworami morskimi niż w te wszystkie brzydkie, nieciekawe bohaterki. Przynajmniej takie są doświadczenia zwierza, który  ma wrażenie, że przy takim castingu widz natychmiast zostaje wyrzucony ze świata przedstawianego. Chociażby dlatego, że filmy upierają się przy takiej wizji rzeczywistości, która jest trudna do zaakceptowania (ewentualnie jej zaakceptowanie oznacza, że musimy gorzej pomyśleć o sobie).  Film uparcie nazywa kogoś brzydkim a widz nawet nie musi się za bardzo intelektualnie starać by dostrzec że śladów brzydoty nie stwierdzono. Tym trudniej się wczuć w późniejszą metamorfozę. Dylematy bohaterów – nawet jeśli prawdziwe – wydają się niedostosowane do sytuacji w jakiej się znaleźli. Oczywiście te filmy nie chcą być bardzo realistyczne, ale gdzieś po drodze tracą swój cel. Bo tak metamorfoza ma przekonać że zmiana z brzydkiego na piękne jest możliwe. Ale dostajemy tylko z ładnego na ładne.

duff-overalls

Ogrodniczki – obowiązkowy atrybut mało atrakcyjnej dziewczyny

Filmy rzecz jasna są opresyjne tylko pozornie. Większość metamorfoz nie wystarcza. Albo inaczej – okazuje się, że jednak chłopak (bo to zawsze jest chłopak) zakochał się w tej brzydkiej zanim jeszcze została ładna. Dostrzegł jej wewnętrzne piękno. Z pewnością pomógł mu w tym fakt, że dziewczyna nigdy brzydka nie była, tylko miała okulary.  Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż zamieniamy ładne na ładniejsze, trzymając się z daleka od wszelkiej brzydoty i nazywając brzydkim coś co nie jest wyróżniające się. Zwierza to denerwuje, zwłaszcza dlatego, że brzydota jest zjawiskiem istniejącym. Nie dotyka zbyt wielu osób, ale może im popsuć życie, obniżyć samoocenę, znacznie wpłynąć na to jak postrzegają ich inni (ludzkość jest płytka straszliwie). Więcej czasem uczucie że jest się brzydkim zostaje z człowiekiem na całe życie, nawet jeśli już dawno mogą się poszczycić urodą. Zresztą uczucie, że nie jest się wystarczająco atrakcyjnym dotyka co raz więcej osób. A potem  w sumie bogu ducha winnym ludziom podsuwa się pod nos śliczną aktorkę i przekonuje się, że ona brzydko wygląda. I tak możemy powiedzieć, że nie ma ładnych kobiet. Są tylko te których Hollywood jeszcze nie przekonało, że są brzydkie.

Ps: Zwierz wie, że osobnym zagadnieniem są brzydcy i mało atrakcyjni mężczyźni. Ale jakby oni w kulturze funkcjonują w nieco innej kliszy gdzie bardziej od urody liczy się życiowe ogarnięcie – którego brak, rzecz jasna czyni mężczyznę nieatrakcyjnym. Ale to temat na inny wpis. Który zwierz napisze.

PS2: Z terminów ładny i brzydki zawsze korzysta się bardzo luźno bo za cholerę nie sposób powiedzieć kto jest ładny a kto brzydki w sposób całkowicie obiektywny, nie mniej można się bez trudu zgodzić, że amerykańskie aktorki zwykle są ładne, bo to jest kryterium przyjmowania do zawodu. Co do brzydoty to wydaje się, że co raz łatwiej być brzydkim, ale jednoznacznej definicji rzecz jasna nie ma.a

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...