Hej
Jako zwierz z natury popkulturalny lubię telewizję. Lubię telewizję do tego stopnia że za drobną dodatkową opłatą mam pełen wypas – Canal+ HBO i inne filmowe pakiety. Do tego oczywiście telewizja cyfrowa którą można pauzować przyśpieszać i nagrywać. Wszystko to co prawda na telewizorze sprzed 10 lat ale w dla mnie nie liczy się jakość przekazu tylko jakość filmu a ta sprawdza się niezależnie do tego czy mamy plazmę czy nie. No ale do rzeczy – całe to dobrodziejstwo teleiwzyjne jest w sumie dość mało przydatne – tak moi drodzy większość dni w roku nie ma nic w teleiwzji to znaczy filmny są ale nie ma żadnego powodu żeby je oglądać. Płatne kanały oprócz kilku premier wciąz powtarzają to samo. Kanały nie płatne prywatne dają filmy które już wcześniej obejżałam na płatnych a kanały państwowe dają badziewie którego już nawet Hallmark nie puszcza i wielkie hity czyli filmy które obejżałam jakieś 3 lata wcześniej. Nie zrozumcie mnie źle – jak każdy oglądam jeden film po kilka razy no ale w sumie ile można oglądać to samo. Zaraz zaraz powiecie – przecież telewizja to nie tylko filmy ale i seriale i programy rozrywkowe. I znów muszę was zawieść – seriale są a i owszem – ale opuźnione stosownie od roku do nawet kilku lat ( house jest chlubym przypadkiem małego opuźnienia zaś Ostry dyżur haniebnym przpadkiem totalnego opuźnienia), a programy rozrywkowe – cóż tu moja popkulturalna osoba jest wystawiona na ciężką próbę bo jakkolwiek rozumiem dlaczego ludzie oglądają taniec z gwaizdami czy you can dance to niestety sama nie mam tyle cierpliwości. Oczywiście nie zawsze telewizor wieje przerażającą pustką – wręcz przeciwnie czasem cierpimy na klęskę urodzaju kiedy wszystkie interesujące rzeczy nadawane są jednego dnia o jednej godzinie. Niestety to w moim świecie 200 kanałów rzecz żadka. I tak ja osoba kochająca kulturę popularną spędzam godziny oglądając wiadomości albo słuchając mezzo. To się nazywa ironia losu
