Hej
Być może jestem piewcą popkultury ale i ja widzę, że niekiedy przekracza ona swoje granice. Na całe szczęscie nie wszystkie bo inaczej wiedzielibyśmy dokładnie co dzieje się za oceanem. Podczas gdy poważna Ameryka zmaga się z kryzysem i rececją ameryka porannej telewizji i talk – show zmaga się z dość ciekawą kwestią – oto dobiega końca emitowany tam reality show ,, Kawaler”. Pomysł jakże prosty – bierzemy przystojnego młodego mężczyznę dodajemy do niego grupę kobiet i czekamy aż znajdzie tą jedyną z którą weźmie ślub na wizji. Wiem nie takie rzeczy się już widziało ale w tym przypadku wygląda na to że nawet widownia nie jest już w stanie znieść głupoty bohaterów i wyreżyserowanej akcji reality show. Tak – oto ujawnia się cała prawda telewizji na żywo – jest tak nudna że trzeba do niej pisać scenariusze. A skoro za ich pisanie biorą się pewnie ci sami autorzy którzy karmią kury domowe soup operami to wszystkim to reality wychodzi uszami. Oczywiście nie zmienia to faktu że finaowy ślub obejrzy pewnie rekordowa widownia w średnim wieku zaś kolejny odcinek ,, Tańca z Gwiazdami” w którym ów kawaler wystąpi drugie tyle. Bo w świecie reality show rzeczywistość to rzecz najmniej potrzebna
