Home OgólnieJak ja u diabła się nazywam czyli to jak ci dali na chrzcie wcale nie oznacza że tak cię będą wołać

Jak ja u diabła się nazywam czyli to jak ci dali na chrzcie wcale nie oznacza że tak cię będą wołać

autor Zwierz

Hej

Wiem że miało być na blogu o kulturze i wiedzcie że bardzo się staram by o tym nie zapomnieć nie mniej nie codziennie człowiek dostarcza sobie kulturalnej stymulacji więc dziś będzie o czym innym. mam nadzieje że nie stracę przez to moich regularnych czytelników o ile tacy istnieją. Naszła mnie dziś myśl że w sieci funkcjonuje pod kilkoma nickami – co więcej nie mają one wiele wspólnego z tym kim jestem. W jednym portalu społecznościowym mam nick po bohaterce książki której pierwsze dwa tomy mi się podobały a pozostałe kilkanaście były dowodem na to że autor powinien przestać po pierwszych dwóch. Loginem do jednej z moich poczt jest a jakże imię homeryckiej bohaterki z którą czuje dziwną wieź , z kolei jak zauważyliście pod tym blogiem podpisuje się nazwą miasta w którym nigdy nie byłam. Podobnie na rożnych forach jestem swoim przypadkowo często wybranym nickiem. Z drugiej jednak strony nie wszystko przecież jest przypadkowe – jedyną cyfrą występującą w moim mailu jest 007 jako mały hołd złożony memu ulubionemu anglikowi. Nicki jakich używamy niemal zawsze coś znaczą – czasem że lubimy słowa zaczynające się na literę ,,r” czasem zawierają datę urodzenia – oczywiście nikt tego nie bada bo przecież to tylko nick internetowa ksywka za którą kryje się imię i nazwisko. Co nie zmienia faktu że znam co najmniej jedną osobę która jest bardziej swoim nickiem niż imieniem.

Powiązane wpisy