Hej
Zmęczonam dziś okrutnie a że cały dzień spędziłam w pracy zajmując się rzeczami mało z kulturą związanymi moje dzisiejsze uwagi będą miały naturę zapychacza – mam zamiar przynajmniej przed świątecznym wyjazdem karmić was moim wynurzeniami w miare regularnie bo to jedyny sposób prowadzenia bloga. Pisanie od czasu do czasu kończy się nie pisaniem ( wiem bo kilka moich blogów tak poległo). No ale do rzeczy. Będąc w mieście Londynie zakupiłam tam za sumę kilkunastu funtów koszulke z logo Supermana – to nie byle jaka koszulka – świetny materiał ladne kolory no i naprawdę wyraźne czerwone S na żółtym tle. Już w Londynie kilka osób mijając mnie nie wytrzymało i krzyknęło ,, Superman!” było to całkiem przyjemne zwłaszcza gdy moja koszulka okazała się jedyną rzeczą która zainteresowała ok.4 letnią dziewczynkę w British Museum. Po powrocie do Polski zakładałam ją kilka razy i zawsze spotykał mnie równie miły i spontaniczny odzew – tak jakby ludzie widząc to logo nie umieli się powstrzymać. Zastanawiam się co by było gdybym zdecydowała się na kolejny wydatek i kupiła sobie koszulke z logo Batmana – czy mroczny rycerz też wzbudzał by tyle emocji? Najzabawniejsze jest to że osobiście za Supermanem nie przepadam – jest dla mnie bohaterem zbyt jednak amerykańskim – nie lubię faktu że jego moc opiera się na sile ale nie na umyśle. Ale to już zupełnie inna historia
