Home Ogólnie Obejrzyj to setny raz Sam czyli czy nie chciałbyś być jednym który widział Rembranta

Obejrzyj to setny raz Sam czyli czy nie chciałbyś być jednym który widział Rembranta

autor Zwierz

Hej

Zwierz ma z dziecińst­wa i wieku nas­to­latkowego bard­zo wyraźne wspom­nienia swoich rodz­iców którzy pole­cali mu różne rzeczy. W sum­ie więk­szość zwier­zowej wiedzy czy czegoś co zapewne moż­na nazwać erudy­cją wyni­ka z fak­tu że któreś z nich zdjęło z pół­ki książkę, lub przełączyło pro­gram by podzielić się ze zwierzem czym co uważali za warte obe­jrzenia czy przeczy­ta­nia. Zwierz jest im za to głęboko wdz­ięczny. Ale dziś będzie właśnie o prze­ci­wieńst­wie tego zachowa­nia. Otóż cza­sem kiedy coś nam się podo­ba musimy pokazać to innym. Zwierz wielokrot­nie zmuszał rodz­inę do oglą­da­nia z nim filmów czy seri­ali wyłącznie dla włas­nej przy­jem­noś­ci oglą­da­nia ich reakcji na coś co zach­wyciło zwierza ( cza­sem zwierz potrze­bu­je ich by przekon­ać się czy jego zach­wyt jest kwest­ią jed­nos­tkową czy też taki efekt ma dane dzieło na wszys­t­kich). Jed­nak zde­cy­dowanie częś­ciej kiedy zwier­zowi coś naprawdę naprawdę się podo­ba wcale nie ma ochoty się z tym dzielić. Zapewne zna­cie to uczu­cie — na włas­ną rękę zna­j­du­je­cie jak­iś ser­i­al czy film i wcale nie chcesz by inni się o nich dowiedzieli. Przez pewien czas czu­je­my się jak­byśmy tylko my to widzieli nawet jeśli film trafił już do kin a ser­i­al ma mil­iony widzów. Nie mniej przez chwilę coś jest tak naprawdę tylko nasze — coś jak­byśmy sobie ( oczy­wiś­cie w odpowied­niej skali) powiesili nasz ulu­biony obraz na ścian­ie ( uprzed­nio ukradłszy go z jakiejś galerii sztu­ki lub muzeum) i spoglą­dali na niego tylko my. To jak­iś specy­ficzny rodzaj kul­tur­al­nego egoiz­mu który przy­na­jm­niej zdaniem zwierza dopa­da nas wszys­t­kich. Ów egoizm nie jest jed­nak zupełnie nie uza­sad­niony. Zwierz bowiem cza­sem wie że jego zach­wyt nie jest w pełni uza­sad­niony i wcale nie chce widzieć innych sprowadza­ją­cych go na ziemię. Zwierz pode­jrze­wa że nasz każdy zach­wyt tak naprawdę więcej mówi o nas samych niż o jakoś­ci dzieła którym się zach­wycamy. Stąd taka wewnętrz­na niechęć by wys­taw­ić się na ocenę innych. Zwierz niejed­nokrot­nie czuł się jakoś dzi­wie wewnętrznie urażony gdy film nad którym on piał z zach­wytu nie spodobał się wid­zom którym im przed­staw­ił — bo kry­ty­ka choć wymier­zona w pro­dukt zawsze wydawała się zwier­zowi wymier­zoną w niego samego. Oczy­wiś­cie ist­nieje uczu­cie też odwrotne — ta specy­ficz­na duma jaką ma każdy kto zysku­je potwierdze­nie włas­nego gus­tu — człowiek czu­je się wtedy zupełnie jak­by sam ów film nakrę­cił zmon­tował i ode­grał główną rolę. Oczy­wiś­cie ist­nieje możli­wość że to oso­biste uczu­cie zwierza ale niekiedy odnosi wraże­nie że chy­ba wszyscy tak mamy. Być może gdy­by nam poz­wolono każdy z nas zaw­iesił­by sobie na ścian­ie Rem­bran­ta ( zwierz przy­wołu­je aku­rat tego malarza bo gdy­by mu poz­wo­lili to by sam go sobie powiesił) i niko­mu nigdy nie pokazał.

Ps: Zwierz musi przyz­nać że kłamst­wo szerzy się szy­b­ciej niż myśl. Zachę­cony świet­nym filmem zwierz wziął się za lek­turę książ­ki ” Samot­ny Mężczyz­na” ( bard­zo z resztą dobrej choć zupełnie od fil­mu innej) dopiero przy końcu rzu­cił okiem na okład­kę gdzie w streszcze­niu wyczy­tał że książ­ka opisu­je jeden dzień z życia Geor­ga Fal­con­era. Prob­lem pole­ga na tym że w książce bohater nie ma nazwiska. Nazwisko Fal­con­er nadał mu pisząc sce­nar­iusz Tom Ford by uczu­cić swo­jego byłego fac­eta. Ciekawe na ilu jeszcze wyda­ni­ach zwierz to przeczy­ta.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy