677
Hej
Cóż przez chwilę wachałam się czy zamieścić na swoim blogu entuzjastyczny wpis poświęcony polskiej komedii ale w końcu doszłam do wniosku że przemawia przeze mnie ten sam snobizm z jakim walczę więc postanowiłam pisać bez oporów. Ale na początku dwa zdania wstępu. Widzicie nie lubię Polskich komedii ale je oglądam. Dlaczego? Otoż wychodzę z założenia że jesli chcę mieć negatywne zdanie o Polskiej produkcji rozrywkowej to muszę ją najpierw poznać. Widziałam więc ,, Nigdy w życiu” , ,, Dlaczego nie”, ,, Jeszcze wam pokażę”, ,, Tylko mnie kochaj”, ,, Testosteron”, ,, Lejdis” – wymiękłam dopiero przy ,, To nie tak jak myślisz kotku”. Do tego ostatniego filmu zniechęcił mnie trailer zapowiadający mało śmieszną kolejną komedię roamntyczną rozgrywającą się w znanych wnętrzach Spockiego Grand hotelu. Jakie wcięc bylo moje zaskoczenie kiedy w końcu zdecydowalam się zobaczyć To nie tak jak myślisz kotku. Rzeczywiście film okazał się zupełnie inny niz myslalam – zamiast zupełnie nie śmiesznej i grubiańskiej komedii dostałam naprawdziwszą trzymającą tempo farsę z blyskotliwymi dialogami i dobrym aktorstwem. Nie śmiałam się tak na żadnym polskim filmie wyprodukowanym po Killerze a jestem z natury skłonna do śmiechu. Nie będę nawet starać się wam streścić akcji bo jest zbyt zagmatwana i nieprawdopodobna. Film odwołuje się z resztą do najlpeszych wzorców gdzie wszyscy udają kogo innego, zamieniają walizki i chowają się po szafach. Nie mam wątpliwości że kupię sobie ten film i będę go oglądać ilekroć najdzie mnie chandra. Jednego tylko nie rozumiem – dlaczego dystrybutor mając w ręku taka niepowtarzalną perełkę zdecydował się opchnąć ją nam jako kolejną glupawą komedię romantyczna z tytułem który z niewiaodmych przyczyn musi być równoważnikiem zdania. Chyba tylko z potrzeby samozniszczenia
