Home Ogólnie Prosta rada ja zepsuć dziecku życie czyli dwa słowa o pewnej przypadłości gwiazd Disneya

Prosta rada ja zepsuć dziecku życie czyli dwa słowa o pewnej przypadłości gwiazd Disneya

autor Zwierz

Hej

Zwierz krążył wokół tego tematu w kilku swoich wpisach ( wie to tylko dzięki wyszukiwarce bo sam już nie pamięta) ale dziś chce poświęcić temu cały wpis. Otóż pragnie was przekonać że Disney to imperium zła. A przynajmniej imperium mocno zaburzonych życiorysów. Spokojnie nie będzie o konfliktach matek z córkami czy ojców z synami ( podstawa niemal połowy klasycznych animacji) ale o tym że ta sama firma która dba o moralne wychowanie pokoleń ( Disney ma chyba przymus produkowania filmów z przesłaniem) zajmuje się jednocześnie dość brutalnym wyzyskiem dzieci. Zaraz, zaraz powiecie jakim wyzyskiem — wydaje się że wręcz przeciwnie — Disney daje młodym ludziom szansę na rozpoczęcie kariery filmowej czy telewizyjnej bądź też muzycznej a dalej niech radzą sobie sami. No właśnie — wydaje się że przy przyjmowaniu dzieci do programów Disneya oczywiście dużą rolę odgrywa ich talent ale jeszcze większą rolę determinacja ich rodziców by dzieci osiągnęły sukces. Kilkanaście lat temu najpopularniejszymi gwiazdami programu rozrywkowego Disneya ( jednego co warto podkreślić) była Britney Spears, Christina Aguilera, Ryan Gosling i Justin Timberlake — każdy znawca kina i muzyki popularnej powie wam że to niezły wynik. Z drugiej jednak strony w jakim takim zdrowiu psychicznym z tego doświadczenia wyszli tylko faceci ( jeden przez totalne odcięcie się od tego typu rozrywki a drugi chyba dzięki talentowi choć trudno mi oceniać bo się nie znam). O smutnych losach Britney słyszeli wszyscy zaś Aguilera też nie należy do najbardziej zrównoważonych osób. Ok. możecie powiedzieć jeden przykład niczego nie dowodzi — ale kilka lat później Disney zatrudnił uroczą dziewczynkę o rudych włosach i ambitnej matce. Jak zapewne domyślacie się nie wyszło to małej dziewczynce na zdrowie bo dziś Lindsey Lohan nie tylko jest osobą skazaną i uzależnioną ale także kimś z kogo bardzo chętnie wyśmiewają się media co zachowanie tej zaledwie dwudziestokilkuletniej dziewczyny bardzo ułatwia. Ok. nadal możecie stwierdzić że to nieco za mało by postawić tezę o destrukcyjnej sile Disneya — w takim razie przykład najnowszy — młoda gwiazdka Disneya kreowana na następczynie Miley Cyrus ( która tak zupełnie przy okazji też najnormalniejsza nie jest a z całą pewnością można stwierdzić że raczej głupia jak but ale w sumie to nie jej wina że rodzic postanowił reaktywować karierę jej kosztem) Demi Lavato właśnie przeżyła załamanie nerwowe i teraz tylko nie wiadomo czy z powodu jakichś uzależnień czy próby targnięcia się na swoje życie. A przecież to jeszcze nie koniec — podobnych historyjek można by zebrać więcej. Oczywiście możecie stwierdzić że taki los czeka każdą dziecięcą gwiazdę której płaci się za dużo, każe się pracować i odcina od dzieciństwa. Po części macie rację ale wygląda na to że Disney psuje swoje dzieciaki ( zwłaszcza dziewczyny) nieco łatwiej niż inne wytwórnie. Dla mnie przykładem że można jednak zatrudniać dziecięcych aktorów i jakoś nie złamać im kompletnie życia jest Harry Potter którego bohaterowie przynajmniej na razie jeszcze się trzymają ( kto wie co będzie później ale nie wygląda to na razie aż tak źle). Zdaniem zwierza problem tkwi a jakże w rodzicach. Od początku kina rodzice dziecięcych gwiazd reprezentowali bardzo konkretny typ ludzi — najczęściej byli to ludzie gotowi sprzedać swoje dziecko za odrobinę sławy. Pomimo obostrzeń prawnych nie można wyeliminować takich rodziców z show biznesu — wydaje się że to właśnie oni przede wszystkim pchają swoje pociechy ku aktorstwu radośnie współpracując z wielkimi studiami. To  że tylu z nich trafiło do Disneya może być przypadkiem albo świadomą polityką — wszak łatwiej współpracuje się z kimś komu niekoniecznie zależy na zdrowiu psychicznym własnego dziecka. A co na to dzieci — najczęściej same chcą być sławne niekoniecznie zdając sobie sprawę z tego jakie niesie to konsekwencje. Czasem zaś nie mają wyboru — ostatnio zaledwie siedemnastoletnia gwiazdka popularnego młodzieżowego serialu i liderka nieźle radzącej sobie grupy rockowej stwierdziła że mimo odniesionych sukcesów ma żal do swoich rodziców że zaprowadzili ją na sesję zdjęciową kiedy miała zaledwie 2 lata. Bo co z tego że jest znana i popularna i że pewnie nie musi się martwić o kasę do końca życia skoro sama pewnie by się na ten krok nie zdecydowała  Stąd też ilekroć zwierz widzi uzdolnione dziecko w telewizji które ślicznie tańczy śpiewa bądź recytuje ma nadzieje że jego rodzice postąpią tak jak rodzice Marii Skłodowskiej gdy ta zaczęła czytać przed ukończeniem trzeciego roku życia. Wyjmą książkę z ręki i każą iść się bawić. Jak widać w uzyskaniu Nobla to nie przeszkodziło.

Ps: Żeby nie było zwierz wie że niek­tóre tal­en­ta trze­ba ćwiczyć od lat najmłod­szych ale czy na pewno? np. czy cztero­let­nie dzieci muszą zacząć trenować jazdę fig­urową? Jak­by zaczęli wszyscy trenować w wieku lat ośmiu ludzkość trochę gorzej jeźdz­iła­by na łyżwach. Mi to nie przeszkadza.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy