Home Ogólnie Smutne skutki kradzieży zastawy stołowej czyli nędzni Nędznicy

Smutne skutki kradzieży zastawy stołowej czyli nędzni Nędznicy

autor Zwierz


Hej


Zwierz poniekąd wymusił na sobie napisanie tego wpisu informując was obszernie że na Nędzników idzie. Otóż zwierz stanął przed problemem przed jakim najprawdopodobniej stanęła spora część widowni ( a biorąc pod uwagę sprawność z jaką część utworów nucono w kuluarach to nawet większość). Zwierz Nędzników dobrze zna ( nie tylko książkę ale musical) — część piosenek zna na pamięć — bo wysłuchał ich wielokrotnie po angielsku ( o dziwo jest to wersja popularniejsza niż francuski oryginał), co gorsza nie w wersji przeciętnej ale w najlepszej — wersji koncertowej w której śpiewają najlepsi wykonawcy — wszystko z okazji 10 lecia wystawiania sztuki na angielskiej ziemi. Zwierz podejrzewa z resztą że nie on jeden bo to najpopularniejsze wykonanie na youtubie.  To pierwszy minus — aktorzy Romy się starają ale niestety wybitnym artystom zagranicznym nie dorównują — jest kilka takich utworów przy których aż skóra cierpnie. Drugi problem to sama historia — ktokolwiek czytał Nędzników wie że jest tam zdecydowanie zbyt wiele treści by wcisnąć to w trzygodzinny musical. Tak więc całość zamienia się w zbiór scenek które zapewne można podsumować stwierdzeniem że musical opowiada o smutnych skutkach kradzieży świecznika. Akcja biegnie do przodu a najważniejsze dialogi pomiędzy Jean Valijeanem a inspektorem Javertem są niestety śpiewane przez obu aktorów równocześnie co skutecznie uniemożliwia zrozumienie czegokolwiek. Z resztą w ogóle winno się nieco popracować nad dykcją bo niekiedy dopiero przy końcu piosenki zaczynamy łapać o czym bohater śpiewa, pod tym względem najgorzej wypada chór — dzięki bogu śpiewają refreny bo powtarzane treści za się zrozumieć już po drugim razie. Trzeci problem to dzieci — w tym musicalu jest ich dwoje — mała Cosette  ma pół piosenki — naprawdę nie było lepiej śpiewającego dziecka? Z kolei chłopiec śpiewający w drugim akcie śpiewa dobrze ale nie wiem kto mu kazał tak grać — ale nie ma w tym ani odrobiny naturalności. Kolejnym problemem jest kwestia dekoracji — rzeczywiście trzeba tu latać po całej Francji ale czy naprawdę należy non stop korzystać z dymu? Pod koniec drugiego aktu człowiek czuje się jak w palarni, co więcej powietrze na sali nawet nie jest przezroczyste. Rozumiem efekty specjalne ale w trzecim rzędzie gdzieś od połowy sztuki czuje się niepokojący zapach spalenizny. Na sam koniec trzeba stwierdzić że największy problem z tym musicalem jest taki że człowiek podskórnie czuje że tak naprawdę musiałby się cieszyć nawet gdyby pokazano mu największą chałę bo na nic innego nie ma szans. Zwierz żałuje bo niestety ten musical zupełnie go nie porwał i nie pozwolił zapomnieć o rzeczywistości. A tak naprawdę to jedyna rzecz jakiej zwierz wymaga od rozrywki i kultury jako takiej.


Ps: Zwierz oglądał smutne losy bohaterów i zastanawiał się czy przypadkiem w wersji Polskiej nie przydałby się malutki wstęp historyczny co to za barykady w tym musicalu. Zwierz otoczony licealistami zastanawia się czy część nie była przekonana że ogląda fresk z czasów rewolucji francuskiej. 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy