Home OgólnieSpójrz na mnie czyli czy naprawdę wszyscy jesteśmy ekshibicjonistami?

Spójrz na mnie czyli czy naprawdę wszyscy jesteśmy ekshibicjonistami?

autor Zwierz

Hej

Podobno kiedy Dustin Hoffman zapytał śmiertelnie chorego Lawrence’a Oliviera dlaczego tak właściwie zajmuje się aktorstwem ten podszedł do niego nachylił się bardzo blisko i patrząc mu prosto w oczy powiedział: ,,Look at me, Look at me, Look at me”. Wydaje się że ten uważany za jednego z największych aktorów historii w ten prosty sposób ujął cały fenomen naszej popkultury. Czyż nie o to nam chodzi – żeby ktoś na nas spojrzał? a może chodzi o to żeby ktoś nas zobaczył? Przecież nie ma co ukrywać dziś większość sukcesu osobistego i zawodowego zależy od autopromocji. Sam zwierz jest członkiem wielu portali i jak może zauważyliście prowadzi bloga. A przecież zwierz nie ma ambicji by być zwierzem publicznym kochanym i noszonym na rękach. Zresztą nie jest to nic nowego – o tym że chodzi o to by się wypromować wiadomo od dawna. To co raczej irytuje to fakt że część osób potrafi się wypromować tak dobrze że nic poza tym nie musi robić – to przecież są prawdziwi celebryci (dziś zdaniem zwierza nadużywa się tego określenia rozciągając je także na twórców którzy są często obecni w mediach ale jednak coś sobą reprezentują). Powstaje pytanie – czy autopromocja jest zła? przecież nie ukrywajmy – tak samo lansowali się poeci XIX-wieczni – przecież Słowacki nie ganiał wszędzie w kołnierzyku a’ la Słowacki i w czarnym płaszczu a la Byron czasem zachowywał się zgodnie z konwenansami. A jednak ich autoprezentacja stała się istotnym elementem naszej kultury i do dziś ciąży skazując młodych twórców na pozowanie na ,,ciężkie Norwidy”. Zresztą spójrzmy na nasze społeczeństwo – czy rzeczywiście jesteśmy skłonni zauważyć tych którzy coś sobą reprezentują? Czy programy typu Mam Talent nie uświadamiają nam że tak naprawdę widzimy tylko tych którzy dostali pakiet łączony (talent, uroda, bezczelność) zaś tych którzy dostali pakiet ograniczony (talent bez urody albo bez bezczelności) nie dostrzegamy. A jednak gdzie by nie spojrzeć wszędzie pojawiają się zarzuty pod adresem gwiazd przyciągających naszą uwagę i pod adresem nowej mody na prowadzenie własnych stron, blogów, videoblogów, mikroblogów itd. Moim zdaniem to wcale nie nowa moda – kiedyś można się było lansować na salonach w restauracjach na ulicach dziś życie przeniosło się do internetu i tam przeniósł się lans. Jedyna szkoda że niestety we wspomnieniach o ludziach sławnych nie będzie tych niezwykle soczystych plotek z salonów. Więc znów nic nowego pod słońcem (niestety to przekleństwo historyka – zawsze gdy wydaje mu się że widzi coś nowego po chwili dochodzi do wniosku że to już było i cała radocha ulatuje). Inną sprawą jest to że teraz wszyscy chcą odrobiny sławy i ludzkich spojrzeń. Ale z drugiej strony kto by nie chciał? To zwierza zawsze bawiło – dlaczego zawsze stawia się ludziom takie wysokie wymagania które są sprzeczne z naszą naturą? Chyba tylko po to by móc narzekać na upadek ludzkości (aktualne od ponad 2 tys lat).

Powiązane wpisy