Hej
Na początku wyjaśnienie – wczoraj cały dzień byłam w przerażającym stanie off line. Nie wiem jak to przeżyłam ale pewnym jest że mój blog miał jednodniową przerwę za którą przepraszam moich jak myślę całych trzech czytelników. No ale do rzeczy.
Kilka lat temu kiedy mówiono o przyszłości kultury ( zwłaszcza popularnej) ulubionym hasłem była interaktywność. Wszyscy wieszczyli że będziemy wybierali zakończenia filmów, seriali a poza tym większość naszego czasu pochłonie gra w gry które będą wymagały co raz większej ilości decyzji. Okazało się jednak że jesteśmy odporni na działanie – gry komputerowe poszły raczej w ciekawy jednotorowy scenariusz i oszałamiającą grafikę niż tysiąc różnych możliwości – okazało się że mało kto przechodzi jedną grę setki razy aby zobaczyć co by było gdyby ( mówię tu o grach typu przygotówki czy niektóre RPG a nie o tych w których łazisz i strzelasz czy zabijasz potwory bo tu gra się nie dla scenariusza tylko dla przyjemności bezkrwawego mordu). Kompletnym fiaskiem okazało się też decydowanie przez widzów co dlalej z fabułą filmu czy serialu – okazało się że wolimy by nas zaskoczono niż sami przejąć odpowiedzialność za los bohaterów. Niektórzy z was powiedzą – ok a co z produkcjami typu Idol, Big Brother czy Mam Talent – przecież jest w nich element interaktywności. To prawda ale z drugiej strony nie jest to nic rewolucyjnego – jest to program nastawiony na konkurs nie mniej jednak nie decydujemy jak będzie wyglądał tylko kto go wygra – nie możemy zadecydować jak talent nam pokarzą czy piosenkę zaśpiewają – nasza interaktywność jest tylko pozorna. Dobra a teraz pytanie. Dlaczego nie wyszło? Czemu nikt nie kupuje okularów 3D i nie chce być częścią filmu? Moim zdaniem tak naprawdę mamy głeboką potrzebę by ktoś nam coś opowiedział – taką potrzebę mieliśmy żyjąc w plemionach taką potrzebę mamy teraz. Dlatego wolimi siedzieć na kanapie i słuchać bajek. Niech piszą je inni.
