Home Ogólnie Wszyscy jesteśmy na ty czyli nic nie jest nasze

Wszyscy jesteśmy na ty czyli nic nie jest nasze

autor Zwierz

Hej

Dziś zwierz pojawi­wszy się na progu domu rodzin­nego został zmier­zony wzrok­iem i po samym wyglądzie jego twarzy stwierd­zono że jest ciężko chory i ma się położyć i kon­ać. Zwierz kon­ał więc cały dzień a ter­az pod­niósł się do pozy­cji siedzącej i wbrew zdrowe­mu rozsąd­kowi postanow­ił coś dla was napisać. Otóż wczo­raj pojaw­ił się wątek kosz­marnego pro­gra­mu ” Między kuch­nią a salonem” który jest nieu­dol­ną podróbką ( o ile nie wyku­pi­oną licencją) pro­gra­mu amerykańskiego. Oglą­dać się tego jak zwierz zauważył nie da podob­nie jak nie da się oglą­dać bard­zo wielu innych pro­gramów w telewiz­ji kupi­onych z zachodu. Jak zapewne wiecie w ostat­nich lat­ach praw­ie wszys­tkie pro­gramy jakie widzi­cie w telewiz­ji są prze­r­o­biony­mi pro­gra­ma­mi zachod­ni­mi na licencji. Oznacza to że kupu­je­my cały pro­gram i wprowadza­my do niego najczęś­ciej drob­ne zmi­any. I tu pojaw­ia się cały prob­lem — zmi­an nie może być zbyt wiele — bo inaczej po pier­wsze — nie jest to już ten sam for­mat, po drugie kupu­jąc for­mat telewiz­ja zobow­iązu­je się do zachowa­nia pewnych ele­men­tów niezmi­en­ny­mi. Pół bied­ny jeśli mamy do czynienia z pro­gra­ma­mi fab­u­larny­mi — moż­na narzekać na poziom aut­en­ty­cznoś­ci seri­ali takich jak Nia­nia, Hela w Opałach czy Ludzie Chudego ale dzię­ki kilku drob­nym zmi­anom da się to w miarę oglą­dać bez poczu­cia całkowitego oder­wa­nia od rzeczy­wis­toś­ci ( i tak wszyscy wiemy że najbardziej oder­wanym od rzeczy­wis­toś­ci pro­gramem telewiz­yjnym jest Klan ;) — choć oczy­wiś­cie pojaw­ia­ją się pyta­nia jak matkę tro­j­ga dzieci pracu­jącą w elek­tro­ciepłowni stać na utrzy­manie świet­nie urząd­zonego domu oraz czy pro­du­cent seri­ali naprawdę jeździ limuzyną i ma kamer­dyn­era — no ale jeśli przyjmiemy że to świat fikcji da się to przełknąć. Gorzej jed­nak z pro­gra­ma­mi w których zachowa­nia prowadzą­cych nie da się pod­pisać pod świat fikcji. Zwierz nie jest w stanie oglą­dać przesłod­zonych mów w Tańcu z Gwiaz­da­mi ( jak się leży i kona oglą­da się wszys­tko ciurkiem) gdzie wszys­tkie wys­tępy są “ulu­biony­mi” prowadzącego, gdzie wszyscy rzu­ca­ją super nie śmieszny­mi dow­ci­pa­mi które niko­go nie śmieszą ( powiedzmy sobie szcz­erze są żenu­jące) i gdzie wszyscy członkowie jury mają z góry przyp­isane role, podob­nie w You Can Dance — łza­we prz­ery­wni­ki w wyko­na­niu Kin­gi Rusin czy przepy­chan­ki między oce­ni­a­ją­cy­mi — wyda­ją się być zupełnie nie do przełknię­cia. Podob­nie jak pro­gramy z telewiz­ji śni­adan­iowej gdzie prowadzą­cy są tacy “pry­wat­ni” mówią do wszys­t­kich po imie­niu i wymieni­a­ją między sobą złośli­woś­ci. Te wszys­tkie zachowa­nia nie pasu­ją do naszej kul­tu­ry. Oczy­wiś­cie nie mówię że Pola­cy są martwi w środ­ku i nie lubią się pośmi­ać czy popłakać ale jest w nas nieco więcej dys­tan­su niż w amerykanach i nie prze­chodz­imy na ty z każdą osobą która nam się pojawi na progu domu czy stu­dia. Co więcej odnoszę wraże­nie że gdy widz­imy spo­ufalanie się ze sobą ludzi w telewiz­ji czu­je­my się raczej intruza­mi. Pół biedy gdy­by prowadzą­cy prz­eróżne pro­gramy umieli się do tej kupi­onej z zachodu metody zachowa­nia przed kam­era­mi łat­wo dos­tosować. Nieste­ty więk­szość z nich nie jest w stanie wyjść poza napisane na prompterze kwest­ie co spraw­ia dość kuri­ozalne wraże­nie źle ode­granej nat­u­ral­noś­ci. Co więcej nie ma co ukry­wać — są zachowa­nia które prze­jdą na zachodzie a u nas nie. Dobrym przykła­dem są te wszys­tkie pro­gramy w których oce­nia się np. stro­je gwiazd. Oglą­danie Fash­ion Police na kanale E! Entertei­ment jest może tzw. „ guilty plea­sure” ale z całą pewnoś­cią człowiek nie czu­je by oglą­dał coś szczegól­nie cham­skiego czy nieprzy­jem­nego tym­cza­sem pol­skie pro­gra­mu tego typu są najczęś­ciej po pros­tu cham­skim naśmiewaniem się ze sławnych ludzi co więcej przez ludzi w których zdol­noś­ci do oce­nienia kto się dobrze ubrał a kto nie zwierz nie za bard­zo wierzy.  Ta różni­ca wyni­ka z fak­tu że w USA każ­da nawet wred­na kry­ty­ka kończy się zwycza­jowo jakąś pochwałą ( coś w sty­lu ” to pięk­na kobi­eta ale na boga kto jej powiedzi­ał by założyła na siebie sukienkę z wor­ka na śmieci”) tym­cza­sem w pol­skiej telewiz­ji zazwyczaj jest to pretekst do wyśmiewa­nia oso­by (coś w sty­lu ” Nie dość że ma paskud­ną sukienkę to jeszcze krzy­we nogi i z tego co wiem nie umie śpiewać”). Zwierz musi przyz­nać że jest tym tren­dem moc­no zaniepoko­jony. Pomi­ja­jąc nie dającą się straw­ić sztuczność jaka roz­panoszyła się po telewiz­ji to dodatkowo nieste­ty przeni­ka do społeczeńst­wa. I tak ludzie co raz częś­ciej zaczy­na­ją kopi­ować zachowa­nia zupełnie dla naszej kul­tu­ry obce ( np. prze­chodze­nie na ty stało się ostat­nio zde­cy­dowanie zbyt łatwe dla ludzi dzwonią­cych z tele­fonii komórkowych). Zwierz zazwyczaj pieje nad pozy­ty­wnym wpły­wem pop­kul­tu­ry ale tym razem jest raczej zaniepoko­jony
Ps: A tak zupełnie bez związku — sce­narzys­t­ka seri­alu o lekarzach w Seat­tle i sce­narzys­t­ka seri­alu o lekarzach w Los Ange­les Shon­da Rhimes ma nowy ser­i­al — tak zgadliś­cie to ser­i­al o lekarzach tym razem gdzieś w Ameryce Połud­niowej ( po co się baw­ić we wskazy­wanie konkret­nego państ­wa na tym dzikim kon­ty­nen­cie) — zwierz obe­jrzał pier­wszy odcinek i poza prześladu­ją­cym go wraże­niem że gdzieś to już widzi­ał musi stwierdz­ić że strasznie dużo białych anglo­języ­cznych ludzi robi sobie krzy­wdę w Ameryce Połud­niowej.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy