Czuję katastrofę! czyli 13 sposobów jak rozpoznać zły film bez oglądania.

17/03/2014

Zabić ich wszystkich czyli dlaczego Zwierz nie gra w gry komputerowe

17/03/2014

Kiedy kobieta wchodzi do wanny czyli zwierz jednak okazał się feministką

17/03/2014
empty image
empty image

Hej

Zwierz nie chciał być TYM blogerem. Wiecie zawsze ilekroć jest jakaś afera w Internecie ten jedne bloger zamiast posłusznie czekać aż wszystko się rozmyje na facebooku i wszyscy zapomną pisze wpis. Zwierz pomyślał, że jednak nie do niego należy ta rola. A potem przyszło mu do głowy, że jednak jest inaczej. Sprawa Pyrkonowego spotu i reakcji, jaką wywołał jest sprawą jak najbardziej dotyczącą zwierza. Wszak idzie o trzy rzeczy, z jakimi zwierz jest związany – o fantastyczną imprezę, o kobiety w reklamie, i o to jak reaguje się, kiedy ktoś próbuje zapytać czy koniecznie trzeba do reklamy kobietę rozbierać. Biorąc to wszystko pod uwagę (oraz zapytawszy się mamy, bo jak zwierz nie jest czegoś pewny to pyta mamy i wszystkim to radzi) zwierz zdecydował napisać o tym, co sądzi. Przy czym może od razu zacznijmy od tego, że to nie jest do końca wpis o spocie reklamującym fakt, że uczestnicy konwentu dostaną do ręki kostki, (w których wcześniej zapewne w wielkich cierpieniach i niewygodach wykąpała się naga pani), ale o tym, jakie mechanizmy on uruchomił. Tak więc lwia część uwag zwierza dotyczy samej dyskusji niekoniecznie samego – nieudanego zdaniem zwierza spotu.

  Sam filmik denerwuje zwierza w sposób umiarkowany (choć trzeba powiedzieć, że muzyka i kadrowanie to zdecydowanie tak bliżej wstępu do filmów dla dorosłych) ale dyskusja wokół niego zmartwiła zwierza jak malo co.

Zacznijmy jednak od spotu. W Idy marcowe Pyrkon wypuścił spot, w którym widzimy panią wchodzącą do mieszkania zrzucającą dość sugestywnie ciuszki i wskakującą do wanny wypełnionej kostkami. Z nad tafli kostek wystaje noga i tułów pani. Istotnie żadna z nieprzyzwoitych czy nawet przyzwoitych, ale mało popularnych części ciała nad taflę kostek nie wystaje. A jednak spot budzi pewien niesmak. Dlaczego? Cóż nie trzeba być jakoś szczególnie inteligentnym by stwierdzić, że kąpiel w kostkach niewiele ma wspólnego z ich wykorzystaniem (zwierz ciągle myśli o bólu, jaki muszą zadawać wpijające się w ciało kostki). Do tego filmik ani muzyką ani montażem nie sugeruje, że mamy tu do czynienia z zabawą z konwencją (a jeśli miała to być zabawa to bardzo nieudana). Wręcz przeciwnie filmik dość bezwstydnie wpada w nurt reklamowania wszystkiego, co istnieje nagimi paniami – jak wiadomo w Polsce istnieje przekonanie, że bez nagiej modelki nie można zareklamować niczego od gładzi szpachlowej począwszy a na grzejnikach skończywszy. Przy czym nie ukrywajmy – sama nagość nie oznacza zawsze złego smaku, ale niemal zawsze oznacza brak inwencji. Zwłaszcza, jeśli reklamuje się coś takiego jak kostki do gry, których jak powszechnie wiadomo używa się raczej w pełnym ubraniu (a na Pyrkonie używa się ich często w bardzo sumiennie dobranym stroju prezentującym pełne spektrum pop kulturalnych pasji). Zwierz przypuszcza, że za takim a nie innym wyborem klipu nie stała zła wola organizatorów. Zwierz nie jest zwolennikiem teorii spiskowych, o tym jakoby wszędzie ganiali wściekli seksiści. Zwierz podejrzewa raczej, że ktoś nie pomyślał, a kto inny uznał, że to fajny pomysł, a jeszcze, kto inny się zgodził. Może na papierze wyglądało inaczej, może chciano odejść od klasycznej reklamy gdzie ktoś kośćmi gra. Zwierz jest z tych, co raczej wierzą, że nikt się specjalnie nie podkłada. Choć z drugiej strony – nieco przerazili zwierza organizatorzy, którzy zamiast oficjalnie przyznać, że popełnili błąd stwierdzili, że będą w kółko powtarzać, że to nie jest reklama Pyrkonu tylko kostek.  No dobra reklama jest kostek, zrobiła ją firma zewnętrzna ale powiedzieć „Sorry nie wyszło” (bez insynuowania, że nie wie się dlaczego) nie jest trudno.

Informacje oczywiste postanowiły skomentować filmik i wyszło im to bardzo dobrze.

Dlatego, też samą reklamę zwierz mógłby przeboleć, co najwyżej bijąc się otwartą dłonią w czoło, że nikt z organizatorów nie zakrzyknął – Król jest nagi. Na pewno nie odwołałby swojego uczestnictwa w Pyrkonie zwłaszcza, że to akurat impreza, za którą w dużym stopniu odpowiadają niezwiązani zupełnie ze sposobem reklamowania wydarzenia uczestnicy. Zwierz, więc nie czuje żadnej hipokryzji deklarując, że przyjedzie wystąpi i nawet na prośbę organizatorów poprowadzi jeden panel – w końcu jest przekonany, że to są sprawy zupełnie z tą nieszczęsną reklamą niezwiązane. Zresztą przybywając i rozmawiając na jednej z prelekcji o kobiecie w fantastyce zwierz może przyczynić się do łamania stereotypów – tak, więc sprzeczności (przynajmniej w głowie i sercu zwierza) nie ma. Bo i nie Pyrkonowa reklama zabolała zwierza, ale tocząca się pod nią dyskusja.

Resztę ilustracji do wpisu stanowić będą przedmioty jakie można zareklamować w sposób prezentowania obok nich mniej lub bardziej rozebranej kobiety (wszystkie ze Szczuciecycem pl.) 

Dyskusja trochę przeraziła zwierza. Widzicie zwierz żyje w takim fajnym zakątku Internetu gdzie pewne rzeczy są oczywiste. Jak na przykład to, że mimo stopniowej poprawy nadal kobiety w kulturze popularnej grają drugie skrzypce, że ciało kobiety i ciało mężczyzny funkcjonuje w całej naszej kulturze na zupełnie innych zasadach, że uprzedmiotowienie kobiet tak mocno wrosło w naszą kulturę, że czasem zupełnie tego nie zauważamy. Zwierz jakoś przyzwyczaił się, że może spokojnie w tej części Internetu prychać na koszmarnie głupie stereotypy i odpowie mu chór głosów równie zdenerwowanych, ewentualnie proponujących jeszcze inną, ale ciekawą perspektywę tego, co zwierz widzi wokół siebie. To miłe miejsce gdzie problemy płci i reprezentacji omawia się na wielu poziomach i wszyscy raczej rozumieją, że nie żyjemy w świecie gdzie jest idealnie. Przy czym to ważne – przestrzeń tą zasiedlają zarówno kobiety jak i mężczyźni, przy czym ci drudzy potrafią być bez porównania bardziej krytyczni od zwierza (i bardziej w swych poglądach skrajni). Innymi słowy rozmowy toczą się na zupełnie innym poziomie. Tym gorsze jest, kiedy człowiek wychynie z tego miłego zakątka sieci i musi stanąć oko w oko z przykrym faktem, że żył w świecie złudzeń.

W dyskusji rozmówcy podzielili się właściwie na trzy grupy. Pierwsza to liczna grupa uznająca filmik za fajny, zaś wszystkich, którzy się go „czepiają” za pozbawionych poczucia humoru, przewrażliwionych, nadmiernie stawiających na poprawność polityczną no i c najgorsze głupich i nastawionych feministycznie. Druga grupa składa się w połowie z osób, które twierdzą, że przecież żadnej nagości w filmiku nie ma, (jako iż nic nie widać), że wszystko jest ze smakiem i tylko może modelka mogłaby być nieco ładniejsza. W tej grupie jest też sporo uczestniczek, które wyrażają niepokój, że niby takie równouprawnienie a kobiecie nie wolno się pokazać nago i co to za pomysł by kobieta nie mogła eksponować w takim klipie własnej seksualności. Przy czym nie wiem jak wy ale jak np. zwierz idzie do wanny to rozbiera się dość mało sugestywnie i nie rzuca bielizny na chodniczek obok wanny tylko wrzuca do kosza na brudną bieliznę. I na pewno nie zaczyna rozbierać się w przedpokoju zaraz po przyjściu z pracy. Tak, więc zwierz, jako kobieta nie czuje, aby jakkolwiek prezentowało to jakiekolwiek rozsądne podejście do kąpieli i seksualności, (przy czym serio wciąż pozostaje pytanie, co to wszystko ma do kostek do gry). Trzecia grupa to pół na pół – osoby tak jak zwierz nieco zniesmaczone, ale bez wyciągania daleko idących konsekwencji i osoby święcie oburzone, odwołujące swój przyjazd na festiwal lub też zapowiadające, że tu urywają się wszelkie dobre skojarzenia z imprezą. Do tego oczywiście jest jeszcze obowiązkowa grupa (jak w każdej rozmowie) kpiarzy, która wszystkich uznaje za zbytnich wrażliwców i stwierdza, że reklama działa, bo się dyskutuje. A no i oczywiście są jeszcze ci, którzy pytają po ile kostki i czy pani z wanny być może będzie dołączona do pakietu ( to pokazuje, że jednak filmik dla części widzów sprowadza jednoznacznie kobietę do roli dodatku)

Im dłużej zwierz czytał dyskusję tym było mu smutniej. Ot na przykład argument, że nie ma się, czym oburzać, bo przecież biustu nie widać, co najwyżej ręka czy noga. Że trzeba być przewrażliwioną pozbawioną poczucia humoru feministką by poczuć pewien nietakt.  Zwierz, który zawsze był przekonany, że film jest medium gdzie sugestia wypełnia połowę obrazu (przypomnijcie sobie, kiedy ostatnim razem widzieliście by ktoś naciskał klamkę, kiedy przechodzi przez drzwi – to, że czegoś nie widać nie znaczy, ze się to w filmie nie dzieje) nie zawsze trzeba pokazać biust by tam był, podobnie jak nie zawsze nagość oznacza, że wszystko jest na wierzchu.  Jednak pomijając prosty fakt, tego, że część osób wychodzi z założenia, że kobietę można uprzedmiotawiać pod warunkiem, że nie pokaże się biustu to zwierza jednak zdumiało jak dobrze wciąż słowo feministka funkcjonuje, jako obelga. Co gorsza zwierz zwrócił uwagę, że wskazując na nietaktowność reklamy człowiek zostaje od razu wojującą feministką, (która to istota jest straszna i budząca grozę). Jakby to była najgorsza obraza – ten moment, kiedy coś ci się nie podoba i mówisz o tym głośno. Podobnie jak kwestia poczucia humoru. Zwierz ogólnie lubi się śmiać – nawet ze złych dowcipów, ale ma wrażenie, że o braku poczucia humoru nie świadczy domaganie się dostrzeżenia brak taktu w reklamie. Poczucie humoru to dla części dyskutantów doskonały sposób by móc właściwie powiedzieć wszystko, a potem oskarżać wszystkich w około, że nie zrozumieli. Albo, że biorą sprawy zbyt poważnie. Jakby istniała wielka księga spraw, które można brać poważnie, i nasze prywatne poczucie dyskomfortu się na niej nie znajdowało. Przy czym zwierza zupełnie rozbroił argument, że nie ma się, co czuć źle, bo przecież pani nikt nie obmacuje, nie gwałci ani nie rozbiera. No jasne, rzeczywiście to niesłychanie pocieszające. Podobnie jest z dystansem. Istnieje jakaś specyficzna definicja posiadania dystansu do siebie, która twierdzi, że przejawem dystansu jest fakt, że nic cię nigdy nie rusza. Wedle tej definicji fajna zdystansowana osoba, to taka, której można powiedzieć wszystko – nawet obraźliwego a ona nic. Przy czym każda dziewczyna czy facet, który zwraca uwagę, ze może mu się coś w takim spocie nie podobać nie ma dystansu.  Takich argumentów można przytaczać więcej, ale w sumie sprowadzają się one do jednego prostego stwierdzenia – domagający się by zwracać uwagę na wykorzystanie dość marnego stereotypu nie umieją się bawić i chcą nas wszystkich wcisnąć w ramy koszmarnej poprawności politycznej.  Wystarczy dorzucić do tego „a gdyby tam był facet nic byście nie powiedzieli” i poczuć się lepiej. Zwierza ten ostatni argument o tyle rozbawił, że poza zupełnie innym funkcjonowaniem męskiego ciała w kulturze sam zwierz pisał nie tak dawno o tym, że pokazywanie męskiej nagości zupełnie bez kontekstu też bywa niefajne (choć nie wszyscy się ze zwierzem zgodzili).

Gdzieś w tej rozmowie pada zdanie, że w ogóle narzekający na spot ludzie powinni przestać się czepiać, bo fantaści to jedna z najlepiej traktujących kobiety subkultur. Zwierz trochę usiadł z wrażenia. Po pierwsze dlatego, że zdanie to trochę sugeruje jakoby byli jacyś fantaści którzy mieliby jakoś traktować kobiety. Tymczasem zwierzowi jak okiem sięgnąć wydaje się, że owi fantaści to w znacznym stopniu kobiety. Co zresztą dokłada jakiś kamyczek do poczucia dyskomfortu zwierza – prezentowany klip zdaje się być robiony pod męską widownię a z tego co zwierz widzi plecaki na Pyrkon wszędzie pakują dziewczyny. Dziewczyny, które najprawdopodobniej chętnie zanurzyłby ręce po łokcie w kostkach (przyjemne uczucie) w sposób, który nikomu by nie zapalił w głowie czerwonej lampki. Ale nie o to chodzi. Chodzi o przekonanie, że oto nie należy czuć się urażonym, domagać się więcej, wyrażać swojej opinii, bo przecież gdzie indziej byłoby ci gorzej. Zwierz dawno nie poczuł tak bardzo, że jednak należy do płci, której w świecie gorzej niż w tym momencie. A zwierz czuje takie rzeczy bardzo rzadko, bo akurat ma to szczęście, że zewsząd otaczają go przykłady, że kobieta może wszystko. Najwyraźniej jednak w tym wszystkim dla niektórych nie mieści się prawo do dyskomfortu. Przy czym zwierza chyba najbardziej boli, że pojawia się w tych dyskusjach zdanie, że to wszystko taka walka o tą straszną koszmarną poprawność polityczną. Poprawność polityczna jest określeniem równie strasznym, co feministka. Mieści się w nim wszystko, co przeszkadza na dobrą zabawę w ramach nieszanowania kogoś, kto może się poczuć urażony.  Przy czym rzadko się mówi o poprawności politycznej, kiedy chce się wskazać dobre przykłady jej działania. Zawsze mówi się o niej, kiedy kruszymy kopie o rzeczy mało znaczące i błahe. Byleby nikomu nie przyszło do głowy, że w tym świadomym samoograniczeniu tego, z czego żartujemy, z jakich stereotypów korzystamy i kogo rozbieramy na ekranie może być coś dobrego.

Kilka lat temu na tym blogu mieliśmy szaloną dyskusję o tym czy zwierz jest feministką czy nie. Zwierz bronił się wówczas, że otacza go tyle osób, które zajmują się feminizmem naukowo – usypiając w objęciach kolejnych tomów myśli feministycznej kolejnych fal, że trudno mu się identyfikować z czymś, co jego zdaniem wymaga lat studiów i zaangażowania, któremu zwierzowi brakuje.  Ale wiecie, tylko krowa nie zmienia poglądów. Zwierz nigdy nie poczuł jak rośnie w nim gniew i frustracja tak bardzo jak wtedy, kiedy czytał tą rozmowę. Zwierz, który czuł, że przynajmniej w tym geekowskim środowisku wszyscy się rozumiemy i oceniamy się jak przystało po naszym stosunku do Star Treka a nie po płci poczuł się lekko wykluczony i przerażony. Okazało się jednak, że ma znaczenie, że zwierz jest dziewczynką. I jako że jest dziewczynką wolno mu jednak mniej, bo przecież powinien mieć poczucie humoru być zdystansowany i nie robić afery. Może nikt go nie odesłał do kuchni, ale kazał być cicho i nie psuć zabawy.  Zwierz, który nawet nie bierze za bardzo swojej płci pod uwagę, kiedy myśli o sobie (zwierz nigdy nie analizuje niczego myśląc, „jako kobieta” tylko myśląc, „jako zwierz”) poczuł się nagle bardzo ograniczony. I sfrustrowany. I dlatego pisze, że ma powyżej uszu ludzi mówiących mu, co ma go bawić, co ma go oburzać i że jak nie ma cycków to wszystko jest OK. Nie jest OK. Tak po prostu.

  No i powiedzcie czy coś tu na tych reklamach widać? Nie. Czy są bezsensownie wkurzające? Tak. Czy Pyrkon chce być jak reklama pieczarkarni i środka do ochrony buraka?

Zwierz jak już powiedział jedzie na Pyrkon. Bo sam spot go do tego nie zniechęcił. Ale powie szczerze zrobiło mu się na tydzień przed wyjazdem dość smutno. Że jednak to nie jest tak, że w tym geekowskim kręgu zaszły już zmiany, których wyczekuje się w całym społeczeństwie. Że może firmy sprzedające grzejniki przy trasach wylotowych z warszawy bilbordami z odpowiednio zakrytymi, nagimi paniami mają rację, decydując się na wykorzystanie takiego środka, bo najwyraźniej, trzeba być pozbawionym poczucia humoru by kogoś to nie zniechęciło. Zwierzowi zrobiło się przykro, bo miał wrażenie, że jednak łącznie bycia geekiem z byciem dziewczyną przestało już dawno być czymś dziwnym. Może rację mieli organizatorzy Pyrkonu umieszczając filmik w dniu Id Marcowych. Nic cię tak nie zaboli jak pchnięcie nożem ze strony ludzi, których uważało się za przyjaciół.

Ps: Och zwierz wie, że będzie straszny shitstorm ale wiecie, czasem się jednak powstrzymać nie można. Najwyżej zwierz wykorzysta moderację komentarzy i będzie jak Kominek.

Ps2: Zwierz chyba ponad tym protestować nie będzie, ale zastanawia się czy jedna nie oddać swojej kostki przy kasie. Taki mały gest, że zwierz nie ma dystansu. Czasami.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Ewa

    Ta reklama klimatyzacji jest przeciw skuteczna. No bo jak klimatyzator tak dobrze działa, to czemu one są tak rozebrane?

    • Fioletowa

      Bo one jeszcze nie kupiły, ale jak kupią , to już nie bedą musiały roznegliżowane leżeć… ta reklama jeszcze pięknie pokazuje, że wszyscy jesteśmy społecznymi lesbijkami

  • Ewa

    Ta reklama klimatyzacji jest przeciw skuteczna. No bo jak klimatyzator tak dobrze działa, to czemu one są tak rozebrane?

  • kamil śmiałkowski

    Co do treści postu się nie wypowiadam, jako sarkastyczny samiec jestem jedną z grup opisywanych powyżej, ale mam wątpliwości co do podpisu pod obrazkiem. Tym o buraku. Piszesz tam „No i powiedzcie czy na tych reklamach coś widać?” A akurat na tej widać niewątpliwie. To się nazywa pierś. I jestem pewien. Sam mam troszkę mniejszą.

    • zpopk

      Istotnie umknęła mojej uwadze, byłam skoncentrowana na nawozie do burkaów

    • tiritonga

      to nie pierś… to ten burak którego trzeba chronić ;)

  • kamil śmiałkowski

    Co do treści postu się nie wypowiadam, jako sarkastyczny samiec jestem jedną z grup opisywanych powyżej, ale mam wątpliwości co do podpisu pod obrazkiem. Tym o buraku. Piszesz tam „No i powiedzcie czy na tych reklamach coś widać?” A akurat na tej widać niewątpliwie. To się nazywa pierś. I jestem pewien. Sam mam troszkę mniejszą.

  • Fioletowa

    Kobieta w pozycji prawie ginekologicznej i pieczarki… czy to rebus? Czy chodzi o grzybicę?
    Brak refleksji u twórców reklam i u zleceniodawców zatacza coraz szersze kręgi.

    • Sirocco

      Tak, to była reklama którą teraz bym bardzo chciała odwidzieć.

      Natomiast muszę powiedzieć, że zabójczy dla mnie w tej imprezie był komentarz kogoś, że podłe feminazistki już się rzucały jakiś czas temu na takie przecież „niewinne hasło opaska albo cycki”. Bardzo (tu wyraz) niewinne. Nie jeżdżę na Pyrkony, bo mi daleko, w marcu zimno i noclegi w Poznaniu trudne a drogie, dlatego ta historia mnie ominęła, ale wygląda mi na to, że atmosfera męskiej szatni nie jest tam nowością…

    • harpijka

      Tak, grzybica to również było moje pierwsze skojarzenie :D

    • Anika

      Oj tak. A a tej reklamie z autem mamy odgrzybianie! Więc jest też rozwiązanie problemu. Po prostu pani z obrazka pieczarkowego (który jest najcudowniejszy, bo z pieczarkami ma wspólnego tylko napis) powinna się udać do tej stacji Shell z reklamy auto-klimy. Zwierzu, jak możesz sugerować, że te panie nie są związane z reklamowanymi produktami…
      Mnie jeszcze niepokoi ta reklama HURT-DETALU . Podpis: „jelia, artykuły masarskie…”. Mam pytanie: czy to jelita tej pani tej pani są do kupienia?

  • Basia

    Ten filmik promocyjny jest po prostu kiepski. OK, wszyscy o nim mówią, więc promocja trwa w najlepsze, ale ja bym podziękowała za taki szum i odzew. A można w fajny sposób zachęcić do konwentów, jak choćby tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=caKnsXODBMA

    • Aldis Floudys

      GE-NIAL-NA! i styka

    • Angua

      Jestem dumna z mojego rodzinnego miasta :) Tak się robi promo, szanowni organizatorzy.
      Tak się złożyło, że akurat wczoraj na innym blogu włączyłam się w dyskusje o tym, że w przestrzeni publicznej istnieje większe przyzwolenie na epatowanie przemocą i realizmem w jej ukazywaniu niz na pokazywanie nagości w ujęciu bardziej artystycznym. Bo nagość ma różne aspekty – z jednej strony jest ciało ukazane jako piękny obiekt (bo ciało jest piękne, raczej większosc się z tym zgadza), ale bez podtekstu seksualnego, a z drugiej mamy panie w sugestywnych pozach reklamujące gładź tynkową i pieczarki. Pierwsze budzi oburzenie ogółu – stad cenzurowane artystyczne zdjęcia modeli i modelek, drugie – no cycka nie widać, czyli jest OK.
      Niestety spot pyrkonowy plasuje się bliżej tego drugiego, artyzm to tu może miał być w założeniu, ale przykro mi, nie bardzo wyszło.

    • Maja Córka Zegarmistrza

      A wiecie, że te same osoby, które teraz bronią filmiku z wanną, wtedy atakowały reklamę falkonu, że mogłaby być reklamą samochodów, że nie wiele mówi i że z fantastyką ma niewiele wspólnego.
      A teraz bronią reklamy prezerwatyw.
      że tak powiem: HA!

      • Shigella deShige

        Reklama Pyrkonu kojarzy mi sie z tym filmikiem https://www.youtube.com/watch?v=9H01eFkEj_Y

        • zla.m

          Zadziwiające, ale ta reklama jest mniej dosadna, ma więcej klasy i jest zabawniejsza…

          • Shigella deShige

            @zla.m
            Tez. Ponadto reklamuje srodek na potencje, wiec rozbierajaca sie kobieta ma tam uzasadnienie.
            Jeszcze lepsza reklame mial ktorys konkurencyjny srodek – kreskowka, na ktorej mezczyzna stawial zagle na jachcie. Da sie.

  • harpijka

    Zwierzu! Doskonały wpis. Dzięki za podsumowanie wszystkiego, co w tej aferze jest tak bardzo irytujące.
    Mnie w tym wszystkim dziwi naprawdę to, że twórcy (zamawiacze itp.) klipu i jego obrońcy nie widzą, że jest on adresowany tylko do części uczestników konwentu. Ciekawe, co by było, gdyby ta część, do której klip nie jest adresowany, przestała się na nim pojawiać. Ktoś jakby nie zauważył, że czasy dawno się zmieniły i środowisko fanowskie nie składa się już tylko z chłopców i młodych mężczyzn.
    Skądinąd od zawsze bardzo mnie smuci, że przeciwnicy feminizmu nadali temu terminowi, mmm, hańbiące wręcz zabarwienie – do tego stopnia wpływając na jego społeczne znaczenie, że kobiety realizujące we własnym życiu podstawową ideę feminizmu (równouprawnienie płci!) często twierdzą: ‚niee, nie jestem feministką, choć uważam, że równość płci jest oczywista…’ (itd.).

    • Anika

      Wiesz, wydaje mi się,że to nie przeciwnicy feminizmu są winni nadaniu temu terminowi tak pejoratywnego znaczenia, a raczej same przedstawicielki tego nurtu (nie wszystkie oczywiście, ale te najbardziej utożsamiane z tym ruchem albo najbardziej radykalne). Wielokrotnie słysząc ich wypowiedzi robiłam słynny palmface. Pamiętam słowa jednej z czołowych feministek wypowiedziane w jednym ze słynniejszych programów publicystycznych, która powiedziała, że nie ma głupich kobiet, wszystkie są mądre, jednocześnie stwierdzając, że głupi mężczyźni jak najbardziej istnieją. I takich kwiatków mamy więcej. (Osobiście denerwują mnie też radykalne wypowiedzi w sprawach światopoglądowych, jakby ich pogląd na te kwestie był prawdą objawianą, a jeśli ktoś się z tym poglądem nie zgadza, to jest zacofany i traktowany z wyższością. A przecież to są tak delikatne i trudne do zweryfikowania sprawy, że trudno spojrzenie jakiejś grupy ludzi traktować jako oczywistość). Znacznie lepiej byłoby dla wszystkich kobiet, gdyby w tej dyskusji częściej słyszane były bardziej wyważone wypowiedzi.

      • zpopk

        Czyli co, jedna feministka jest zbyt radykalna to wszystkie mamy milczeć i bać się pojęcia? To przecież nie ma sensu. Jak jest głupi polityk to wszyscy są głupi? Wypowiedź każdej osoby trzeba traktować osobno. Bycie zwolenniczką feminizmu nie znaczy, że odkłada się na bok rozsądek.

        • Anika

          Nie, oczywiście, że nie. Ja nie mówię, że się zgadzam z takim pojmowaniem sprawy. Mówię tylko, że wina leży po obu stronach. Że feministki też dają podstawy przeciwnikom feminizmu do wyśmiewania tego pojęcia. Bo to nie jest jakiś pojedynczy przypadek. Takich radykalnych głosów jest naprawdę wiele, a przede wszystkim są one bardziej nośne. Jeśli jeden polityk z jakiejś partii powie coś głupiego, to nie znaczy, że wszyscy jego koledzy też tacy są. Ale jeśli wielu polityków z tej partii będzie mówić od rzeczy, to logiczne, że pomyślę: może coś z tą partią jest nie tak? No i nie mówię o przypadkowej feministce, tylko o jednej z najbardziej znanych przedstawicielek feminizmu.

          • Anna Flasza-Szydlik

            Ale głupich polityków jest mnóstwo a nikt nie używa tego słowa jako obelgi. Ciekawe czemu ;)?

          • Anika

            Ci głupi (i mądrzy też) politycy należą do jakichś partii, a nazwy tych partii notorycznie używane są jako obelgi. Jakże łatwo dziś zostać „platformersem” albo „pisiorem” albo innym:) Choć to nie jest w żadnym stopniu adekwatne, ale nie można powiedzieć, że i politykom się obrywa za politykowanie. Samo słowo może obelgą nie jest, ale zdecydowanie jest to grupa, która szacunkiem za bardzo się nie cieszy.

      • Sherlock Sherlockista

        Polskie feministki oświadczyły też, że futbol jest zbyt prymitywny dla kobiet oraz że należy opłacać żłobki, a nie stadiony, bo piłka jest dla facetów (falliczny sport), a kobiety potrzebują pomocy przy dzieciach (mężczyźni dzieci nie mają, jak wiadomo). To tylko jednostki, w dodatku umyślnie przez media dobierane i podjudzane tak, żeby prowokować.
        Ja-jako-feministka nie mogę z tym zrobić absolutnie nic, poza wypowiedzią na kilku forach, ew. felietonem do jakiegoś zadupiastego pisemka, które taki felieton by przyjęło. I to jest bardzo smutna sytuacja, niestety, ale jedyną formą sprzeciwu jest po prostu rozsądny feminizm „oddolny” ignorujący wyskoki medialne.

        • Anika

          No o to mi mniej więcej chodziło. Bo nie twierdzę, że wszystkie feministki są be. Po prostu trudno mi dziwić się, że ludzie przez te skrajne zachowania dystansują się od zjawiska. Po prostu boją się, że to właśnie te najbardziej radykalne feministki będą najbardziej wpływowe w tych sprawach. Ja po prostu ten strach rozumiem.
          A moim ulubionym zwrotem jest „pomagać kobiecie w sprzątaniu”, albo ukochany zwrot z reklamy płynu do naczyń, który to płyn „pokochały miliony kobiet”. Tak bardzo smutno.

        • noida

          Sherlocku, tak bardzo się zgadzam!

        • Shigella deShige

          Wiekszosc znanych mi feministek nic nie mowila o prymitywizmie rozrywki, tylko zwracala uwage, ze pieniadze ktore ida na budowe (a pozniej utrzymanie) stadionow mozna by bylo sensowniej spozytkowac, chociazby na zlobki i przedszkola.
          Inwestycja w placowki edukacyjne ma wiekszy sens spoleczny niz „swiatynie sportu” – bolesnie przekonaly sie o tym kraje organizujace imprezy sportowe, ktore teraz borykaja sie z utrzymaniem obiektow lub koniecznoscia ich wyburzenia.
          http://www.rp.pl/artykul/665682,877696-Stadiony-po-euro-do-wyburzenia.html
          Polecam tez wyguglanie sobie obiektow olimpijskich w Atenach i Pekinie – dyscypliny inne, ale ruiny takie same.

          Kompletnym absurdem byla budowa drugiego, kompletnie niepotrzebnego stadionu w Warszawie i odpicowywanie w ostatniej chwili trzeciego, (bo UEFA miala foszka na nazwe „Pepsi Arena”).
          Ponadto te inwestycje nie sprzyjaja rozwojowi kultury fizycznej – Orliki przynajmniej sluza ludziom, ktorzy kopia pilke sami.
          W pewnym sensie kobiety bardziej potrzebuja zlobkow, bo przynajmniej chwilowo to od kobiet oczekuje sie ponoszenia „kosztow” zawodowych opieki – rezygnacji z pracy czy urlopow – facet bioracy wolne na dziecko to ciagle dziwne zjawisko.

          • Sherlock Sherlockista

            To o stadionach wszystko prawda, ale to nie ma absolutnie nic wspólnego z feminizmem, to po prostu racjonalne wydawanie pieniędzy (teraz szykuje nam się to samo w Krakowie z „olimpiadą”) – wkurzyło mnie dokładnie skojarzenie postulatu żłobki zamiast stadionów z jakąś kwestią płciową, niepotrzebne i idiotyczne. A o prymitywnej piłce, piwsku i innych rzeczach, do których kobiety się nie zniżają mówiła Szczuka, o fallicznym sporcie Środa, to jest dokładnie połowa szerzej znanych i medialnych polskich feministek, jeśli nie w ogóle dwie najbardziej znane i odpowiedzialne za wizerunek ruchu (może jeszcze obok Graff). I serio ja sobie po prostu nie życzę, żeby FEMINISTKI wmawiały mi, że powinnam się czuć źle z oglądaniem futbolu. Albo że JA się mam martwić o żłobki, bo przecież to bardziej mój problem bo coś tam – no nie tak z tym trzeba walczyć, nie od tej strony.

  • Dominika Noworolska

    gadzam się w 100%, sama czasem niestety łapię się na tramtowanie słowa ‚feministka’ jako słowa brudnego i mówieniu ‚nie jedtem feministką, ale’. Niby to lepsze od popularnego w naszym pięknym kraju ‚nie jestem rasistą, ale’. Ale jednak i tak pokazuje, że jednak negowany tak chętnie problem kurczę istnieje, skoro czujemy, że jak się trochę wychylimy to nasze społeczeństwo szybko będzie chciało zamieść nas pod dywan i udać, że wszystko jest cacy. Dlatego tak, koniec z tym, jestem feministką. Wystarczy popatrzyć na Seksmisję, która jest genialną komedią, rozbrajającą ze śmiechu moim skromnym zdaniem, ale jak przyjrzych się bliżej i zaczniesz ją analizować róznymi tymi właśnie feministycznymi i filmowymi teoriami (wzroku Mulvey itd itp blablabla) nagle okazuje się, że nie tylko jest to niesamowicie seksistowskie, ale jeszcze traktuje gwałt jako coś normalnego i porządanego. Nawet nie normatywnego. Więc tak, można być czasem złym i trzeba czasem być złym bo inaczej kto będzie? (Co nie zmienia faktu, że Seksmisję dalej jako film uwielbiam, no ale jednak trochę smutno teraz, że jest jak jest, podobnie, nawet tyle lat po nakręceniu).

  • Anna Flasza-Szydlik

    Nawet z największego dystansu nie widzę jak to ma być informacja o rozdawaniu kostek na Pyrkonie. Nawet w okularach. Cały czas widzę reklamę filmików nadawanych po 22 na kanałach niemieckojęzycznych.
    Cieszę sie, że aktorka dobrze się bawiła, miała odpowiednie warunki pracy i żadna kostka nie zrobiła jej krzywdy (między nią a kostkami był kołderka, jak twierdzą twórcy). Ale ja nadal czuję się źle, czytając dyskusję pod spotem.

  • Ola Wysocka

    Ja tam jestem feministką i wcale się nie wstydzę do tego przyznać głośno. Widziałam ten filmik i gdybym kiedykolwiek chciała brać udział w konwencie, to taka reklama skutecznie by mnie zniechęciła. Najbardziej żenują głosy obrońców i tych tłumaczących „ideę” w świetle ogólnej krytyki. To wszystko tylko potwierdza fakt, że pewien rodzaj seksizmu (benevolent sexism) ma się u nas świetnie. Smutne.

  • Organizatorzy jeszcze stosują kolejny tani chwyt, mianowicie tłumacząc, że to przecież bardzo artystyczne – wtedy wychodzi na to, że krytykujący nie tylko nie mają dystansu, ale jeszcze są ograniczeni i nie mają pojęcia o prawdziwej Sztuce.

    • Spriggana

      Takie same argumenty wysuwa właściciel pewnego trójmiejskiego klubu… I nie będę tu pisać co o nim myślę.
      Kontekst: trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,15604932,Nagie_kobiece_manekiny_nad_pisuarami_w_klubie___Obrazaja.html

    • Amanda Blacksmith

      Kocham jak do porno dorabia sie gebe sztuki. Jak z rozkladowkami playboya co aktorki i piosenkarki mowia ze sztuka. Jak sztuka to by to w galerii wisialo i ogladali by to panowie w garniturach dyskutujac o ulozeniu świata pędzlem a nie w zaciszu swojego domu czesto ze spodniami przy kostkach. ;) oczywiscie pyrkon tak daleko nie poszedl ale argument o sztuce obowiazkowo pojawic sie musi bo po kadrach widac ze to jakiś wizjoner stworzyl:p

      • No nie, sztuka nie musi być w galerii, widziałam kiedyś w Playboyu zdjęcia, które zdecydowanie były piękne i wysmakowane artystycznie. Ale to? Absolutnie nie.

  • Kasia Koczułap

    Świetny wpis!

  • zefir

    Dzięki za ten tekst, dokładnie na taki czekałem.

  • Aldis Floudys

    Po 1 świetny wpis – jesteś jedyna blogerka, której wpisy od czasu do czasu przeczytam w całości (nie że nieciekawe, tylko nie cierpię czytać na kompie dłuższych tekstów, męczy mnie to)
    Zapomniałaś jeszcze wymienić grupę twierdząca, że jeśli ci się to nie podoba to znaczy, że jesteś gruba i brzydka…. Owszem jestem gruba i brzydka, ale mam coś czego oni nie mają. Poczucie Smaku. Bo spot niestety jest chyba kierowany do kierowców tirów a nie do tak wspaniałej grupy osób jak konwentowicze. Ciekawi mnie jak wyglądała dyskusja dokładnie na temat nakręcenia tego spotu. Co nimi kierowało… I naprawdę ja mam również opory przed wzięciem kostki… choć pewnie mój wewnętrzny Kolekcjoner Kości wygra ta batalię, to już żadnej ulotki raczej od Dragonetki nie wezmę bo jakoś tak… no kto wie gdzie je trzymała… :/ Niesmak pozostanie mimo wszytko.

    • zpantalyku

      Gruba i brzydka jest w opcji feministka. Wszystkie feministki sa głupie, brzydkie i nienawidzą mężczyzn ;)

      • Aldis Floudys

        feministki-sristki, że się tak wyrażę.

      • I mają wąsy, nie zapominajmy o wąsach i niedorżnięciu.

  • spirit

    zwierzu drogi :) obejrzałem reklamę, przeczytałem wpis i pomyślałem, co by się wydarzyło, gdyby panią zamienić w spocie na pana :) czy reakcje byłyby podobne? czy grupy tak samo by się wyodrębniły? czy spot traktowany byłby jako dyskurs z konwencją? tak sobie myślę, że wszyscy trochę się zagalopowali w ocenach i stawaniu po różnych stronach frontu… i że tak naprawdę problemem nie jest tu rozebrana (w domyśle) pani, tylko fakt, że dziś KAŻDA sytuacja, w której ktoś ma odmienne zdanie w jakiejś kwestii od razu prowadzi do konfliktu i żadna ze stron, nie chce uznać argumentu tej drugiej, jedynie ją obrażając poprzez przypisywanie jej cech przynależenia do jasno sprofilowanych i jednoznacznie ocenianych grup (patrz: feministka, patriota, kibol, itp.) … mnie klip nie dotknął, nie obraził, ale czy to znaczy, że nie jestem wrażliwy, albo uprzedmiotawiam kobiety? po prostu żyjemy w takich czasach, że sięga się po takie, a nie inne środki wyrazu (świadomie, nieświadomie, celowo grając konwencją, itp.) i nic na to się nie poradzi… można oczywiście kruszyć kopie, ale to tylko i wyłącznie dokona jeszcze mocniejszych podziałów, a nie przyniesie żadnej refleksji, która by pociągnęła za sobą jakąś większą zmianę w świadomości…

    • zpopk

      jak już pisałam, ciało mężczyzny w naszej kulturze to jednak co innego, zresztą gdyby zagrano z konwencją publicznego rozbierania się i uwodzicielskiej muzyki a do wanny wsadzono zachwyconego nerda – kto wie może byłoby zabawnie. NIe piszę tu o klipie tylko o dyskusji pod nim. Natomiast odmawiam wizji „nic się na to nie poradzi”. Bo korzysta się z niej zbyt często zgadzając się by nic nie robić z czymś co jest nie tak

      • spirit

        właśnie o tym napisałem – walka z „nic na to się nie poradzi” logicznymi argumentami tylko pogłębia podziały i zaostrza wcześniejsze stanowiska i obstawanie przy swoim… dyskusja pod klipem jest niestety najlepszym tego dowodem… fajnie, że zwierz się nie godzi na taki stan rzeczy i pojawił się wpis na ten temat, ale trudno być optymistą, że coś się w tej materii :)

        • zefir

          W takich dyskusjach masz trzy zgrubne kategorie ludzi. Tych których nie przekonasz w żaden sposób, tych już przekonanych i tych którzy się wahają. Dyskutujesz dla tej trzeciej kategorii.
          Czasami się udaje.

        • zpantalyku

          Ależ ja się nie zgadzam, bo na tej zasadzie nic się nigdy nie zmieni. Jeśli nie dostaniesz informacji, że coś co robisz jest niefajne albo może być dla kogoś w jakiś sposób raniące, to skąd masz wiedzieć, że takie jest?

      • noida

        Be the change you want to see in the world – to jedyne, co działa.

    • Spriggana

      Pierwszym sposobem poradzenia czegoś na to jest nie robić tego samemu. Mam dość tego, że wszyscy dookoła (dziwnym trafem w większości mężczyźni) lepiej wiedzą czego ja chcę, co mnie uraża i co ja czuję.

    • zefir

      Nie ma symetrii. Mężczyzni nie są dotknięci w naszej kulturze uprzedmiotowieniem tak jak kobiety.

      Jesli komuś to nie przeszkadza, to zazwyczaj oznacza, że po prostu bezrefleksyjnuie tego nie dostrzega. Jak się jest facetem, to jest to dość proste, bo negatywne strony tego zjawiska raczej nie uderzą w mężczyznę bezpośrednio.

      Nie mówienie o tym, nie jest żadnym wyjściem – a podejście do takich kwestii powoli się zmienia. W przypadku dużych i szanujących się organizacji czy firm, seksistowskie reklamy są wyjątkami – pojawiają się, ale nie jako reguła.

      Mówienie „żyjemy w takich, a nie innych czasach”, sorry, ale nie powstrzymam się i zrobię copypastę „żyjemy w takich, a nie innych czasach, że czarni nie mają żadnych praw i nic na to się nie poradzi … można oczywiście kruszyć kopie, ale to tylko i wyłącznie dokona jeszcze mocniejszych podziałów, a nie przyniesie żadnej refleksji”.

      No więc ja uważam, że mówienie o tym może jakąś refleksję przynieść, natomiast udawanie, że nie ma problemu NA PEWNO żadnej nie przyniesie.

      • spirit

        no ja akurat z racji wykształcenia i doświadczenia nie patrzę na kulturę bezrefleksyjnie, czy z pozycji faceta, tylko z odpowiednią dozą pragmatyzmu, ale też bez większej nadziei… sugerowanie, że moje spojrzenie jako faceta jest gorsze i że do niczego nie prowadzi jest dokładnie dowodem na to co napisałem wcześniej i wpadaniem w pętlę, w której moje zdanie jest gorsze, bo jestem facetem :) chętnie poznam dowód na to, że w ostatnich latach jakakolwiek dyskusja na jakikolwiek temat przyniosła efekt w postaci zmiany światopoglądu jednej ze stron – powodzenia :) to jest znak czasów, w których żyjemy i nic się na to nie poradzi…

        co do meritum – bo się za te postawione mi zarzuty absolutnie nie obrażam, mimo, że są wzięte z sufitu – nie dalej jak wczoraj wyszedł nowy klip J.Lo, która narzeka, że panie są w klipach rozbierane i traktowane jak przedmioty i ona się na to nie godzi (!) i dlatego w klipie rozbiera panów… jeśli to jest walka o zmianę obrazu kobiety we współczesnej popkulturze to w dalszym ciągu pozostanę pesymistą w swoich ocenach :) fajnie, że zwierz o tym zjawisku napisał i to w odniesieniu do naszego poletka, ale to nie zmienia faktu, że uprzedmiotowienie kobiet w kulturze jest i jeszcze długo będzie miało miejsce, a naskakiwanie na kogoś, kto o tym pisze i wytykanie mu jego płci świetnie utwierdza w przekonaniu, że współczesny feminizm jednak ma niewiele do zaoferowania w sferze argumentów, no cóż :) pozdrawiam! :)

        • zefir

          Ale tu nie chodzi o „twoje zdanie jest gorsze, bo jesteś facetem”.
          Tylko o to, że mówienie „to jest normalne, trzeba to znosić”, to jest mówienie kobiecie „nie powinnaś się tego czepiać, albo przynajmniej o tym nie mówić”.
          Kiedy o zjawisku wypowiada się człowiek którego ono nie dotyka, to zawsze jest to takie nieco śliskie – bo nigdy nie będziesz w pozycji kobiety oglądającej coś takiego.

          A to nie jest tak, że jedna debata zmienia wszystko – ale światopoglądy się zmieniają. żarty, że miejsce kobiety jest w kuchni nie są już tak zabawne jak kiedyś itp. itd.

          • noida

            Jestem przekonana o tym, że dyskusje wpływają na fakt, że rzeczy się zmieniają. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Nie stałam się feministką z tego powodu, że się naczytałam „Kobiecego eunucha” tylko dlatego, że przeczytałam ileś tam dyskusji w prasie (a nawet w komentarzach) i doszłam do wniosku „a może coś jednak jest na rzeczy”. I teraz sama widzę, że mój feminizm wpływa na stopień sfeminizowania otoczenia, że ludzie zaczynają się zastanawiać nad tym, co przy mnie mówią i w ogóle co mówią. I tak to się powoli rozprzestrzenia. Więc twierdzenie, że dyskusja nie przynosi zmiany jest moim zdaniem zupełnie błędne.

      • Dawid

        @zefir
        „Nie ma symetrii. Mężczyzni nie są dotknięci w naszej kulturze uprzedmiotowieniem tak jak kobiety.”
        Jesli chodzi o ich cialo, rzeczywiscie bywa to prawda (nie zawsze, bo na przyklad slashowe fanfiki). Co jednak z uprzedmiotowieniem na zasadzie machiny zarabiajacej pieniadze? W standardowych konserwatywnych „rolach” w rodzinie podejscie jest takie, ze kobieta siedzi przy garach i wychowywaniu dzieci, a mezczyzna zarabia na rodzine. Oczywiscie, mozna stwierdzic ze utrzymywanie rodziny jest rzecza szczytna i chwalebna i ze przez to stereotypowa rola mezczyzny jest mniej negatywna, ale ja nie widze w jaki sposob opieka nad potomstwem mialaby byc mniej szczytna rzecza. Jedna i druga rola sa godne pochwaly i potrzebne, nie jest godne pochwaly jedynie wciskanie ich komus tylko dlatego, ze jedna osoba posiada penisa, a druga wagine. Gender roles tak samo uderzaja w mezczyzn jak i w kobiety, tyle ze na zupelnie rozne sposoby, bo i role sa rozne. Wymogi spoleczne odnosnie mezczyzn rowniez istnieja, z tym ze mniej skupiaja sie na ciele, a bardziej np. na ich wydolnosci finansowej.
        Kiedy np. gdzies w Ameryce szescdziesiecioletni facet wychodzi za dwudziestoletnia kobiete dla jej ladnego cialka i dlugich nog, a ona wychodzi za niego dla jego pieniedzy/wladzy/perspektywy szybkiego zostania bogata wdowa, to ciezko mi byloby okreslic, kto w tej sytuacji jest bardziej zaklamana osoba czy bardziej traktujaca druga osobe przedmiotowo. Wydaje mi sie, ze proba odpowiedzi na takie pytanie bylaby z gory skazana na niepowodzenie.

        Czy nalezy walczyc z uprzedmiotowieniem kobiet? Oczywiscie.
        Czy nalezy walczyc z uprzedmiotowieniem mezczyzn? Tez.
        Ja osobiscie wolalbym podejscie do sprawy brzmiace „nalezy walczyc z uprzedmiotowieniem ludzi” i kiedy w danej sytuacji (czyli cala historia z Pyrkonowym klipem) uprzedmiotowiona jest kobieta, to – teraz zaskocze wszystkich – kobieta jest czlowiekiem! W zwiazku z czym walczac o prawa ludzi z definicji walczy sie tez o prawa kobiet. I mezczyzn.
        Niestety nader czesto zamiast dyskusji nad samym problemem i rozwiazaniem tegoz, widze wypowiedzi na zasadzie „a my to mamy gorzej” (jak wlasnie w pierwszym zdaniu wypowiedzi, do ktorej sie odwoluje) i cala filozofie „us and them”, ktora w rozwiazaniu sprawy chyba nie pomaga.

  • LeslieFH

    Bardzo dobry wpis, teraz zamiast produkować się we flejmach mogę po prostu wrzucić linka :-)

  • wronka

    Szczerze to żałuję, że w tej zacnej produkcji pominięta została najbardziej interesująca jej część. Pętanie się po mieszkaniu w coraz mniejszej liczbie szatek jest nudne i ograne, pławienie się – acz nietypowe – też jakoś nie porywa, ale pomyślcie o technicznej stronie wskakiwania do wanny wypełnionej plastikowymi kostkami. Jak to się robi, żeby nie uszkodzić ciągłości powłoki cielesnej, a w dodatku pozostać zdolnym do utrzymywania bladego uśmiechu na obliczu? Interesujące…
    Jelita i burak rządzą niepodzielnie :D

  • Cyd

    Bardzo dobrze, że zwierz napisał, bo klip klipem, ale późniejsze flejmy są przerażające. Człowiek sobie spokojnie egzystuje w internecie i zakłada, że pewne sposoby myślenia są naturalne dla dorosłych i rozsądnych ludzi a potem trafia na coś takiego i okazuje się, że był w błędzie. Część uczestników dyskusji wydaje się zresztą wypowiadać nie rozróżniając lub nie chcąc rozróżniać pojęć seksowny i seksistowski (nie mówiąc już o feminiźmie), a to mocno utrudnia jakąkolwiek dyskusję (ale część dyskusji i jednej i drugiej strony mocno zeszła na psy, to fakt). Niewielu osobom przeszkadza to, że coś jest seksowne (chociaż jak na konwent, w którym tak duża ilość uczestników ma 18 i mniej lat, to pomysł może nie aż tak dobry), ale że seksistowskie wielu.

    Trochę przykro patrzeć na klip, który niestety mocno gubi gdzieś to, że w jego centrum jest konkretna dziewczyna, która ma historię osobowość etc. a podkreśla, że jest idea sexi laski, obiekt. Wystarczyłoby dodać jedno zdanie fabuły, migawkę z tego, że ktoś tymi kostkami gra i w sumie większego problemu by nie było, bo klip byłby o czymś i o kimś. Jeszcze bardziej przykro czytać osoby agresywnie takiego przedstawiania broniące (i często nie do końca zadające sobie trud by dokładnie przeczytać o co z tym seksizmem chodzi i że wcale nie o cycki).

    (a „Chroń swojego buraka” strasznie abstrakcyjną reklamą jest)

  • paulinaa

    W Polsce kobieta nie może jeszcze pozwolić sobie na to, żeby nie być feministką.

  • Joanna Kasseja

    Dyskusja na temat spotu ma sens, ale warto też pomyśleć o tej dziewczynie, która w nim wystąpiła. Skoro to zrobiła to widocznie nie widziała w scenariuszu nic złego, nie poczuła się uprzedmiotawiana czy znieważona w jakiś sposób (a zakładam dwie rzeczy, że: a. nikt jej do tego nie zmusił; b. nie zrobiła tego tylko dla pieniędzy). Nie zmienia to faktu, że reklama sensu nie ma, ale nie widzę powodu żeby konwent bojkotować. Może moje zdanie się nie liczy, marna ze mnie feministka, zbyt często się z tą ideologią/ruchem społecznym nie zgadzam.

    • zpopk

      Dla mnie dziewczyna i jej zgoda jest zupełnie innym tematem. Jak pisałam, moim zdaniem spot nie był robiony w złej intencji. rozmowa budzi zaś niepokój. Szczucie dziewczyny uważam, za wyjątkowe niezrozumienie problemu.

    • Amanda Blacksmith

      Dobrze by bylo gdyby nie bylo zaleznosci pomiedzy ta pania a mna. Niestety jest. Podobie jak panie w filmach xxx zgadzaja sie na sceny gwaltu. Tez nie wierze by je zmuszano im sie podoba moze nawet a potem panowie ogladaja i maja takie i nie inne pojecie o stosunku i wypróbowuja to na bogu ducha winnych dziewczynach z klubow czy ulic. I co mi po tym ze ta pani sie zgodzila na to przedstawienie ? Absolutnie nic! A uderza to w generalne postrzeganie kobiet.

  • Całkowicie się ze Zwierzem zgadzam w każdym punkcie – i też mnie takie zasłanianie się formułkami typu: „nie macie poczucia humoru”, „gdzie wasz dystans?”, „bez przesady, zwykły klip” bardzo smuci. W ogóle takie uprzedmiotawianie smuci.
    Sam kiedyś pisałem o tym, jak się zrobiła burza, bo Gal Gadot ma za mały biust do Wonder Woman – jakby biust był tu wymiernym kryterium jej dopasowania do roli…
    Zwierz pisze, że trudno być feministką. A co dopiero, jak jest się feministą? :)

    • Spriggana

      Od komentarzy pod niusem że przekładają sceny Czarnej Wdowy na początek zdjęć do drugiej części Avengers bo Scarlett jest w ciąży (nie wiem nawet czy to w końcu potwierdzone jest) coś mi się zrobiło.
      W skrócie: No jak ona śmie w ciążę zachodzić jak my tu na film czekamy! Wywalić ją i wziąć kogoś odpowiedzialnego!

      • zpopk

        Serio? Ale serio? pfff

        • Spriggana

          Serio. http://www.comingsoon.net/news/movienews.php?id=115548
          Zacytuję jeden wielkiej urody:
          what a dumb bitch. she knew she had the leading role in this film this time around way before she got knocked up why do these actresses get pregnant before filming an action movie they were signed on before they even got pregnant? should’ve re-casted her she sucks anyway

      • A myślałem, że nic mnie nie zaskoczy…

  • grendella

    Ja proszę, niech zwierz, symbolicznie nie przyjmie kostki. Po co mu taka kostka? A ze wszystkim co napisałaś się zgadzam. I dobrze, że napisałaś. Bo trzeba.

    • Anna Flasza-Szydlik

      Symbolicznie można by ustawić wannę (no zabawkową wanienkę) żeby ludzie mogli wyrzucać kostki ;)

      • Jestem w stanie oddać na ten cel jedną z moich wanienek.

  • Alex

    Dyskusja na temat tego spotu to jest zaledwie wierzchołek góry lodowej, pod którym ukrywa się bardzo wiele brzydkich rzeczy. Wspomnę tylko o ostatniej dość głośnej sprawie – gwałt w Lesie Kabackim. Czytanie komentarzy pod artykułami na ten temat jeży włos na głowie (o wypowiedziach co niektórych urzędników nawet nie wspomnę). Ludzie nawet nie wiedzą, że operują językiem jakiego używa gwałciciel wobec swojej ofiary, pisząc rzeczy jakie piszą. Jeśli ludzie potrafią usprawiedliwić gwałciciela bo „po co biegała po ciemku? po co w obcisłych legginsach? dlaczego sama? dlaczego w lesie? po co prowokowała?” to jak mogą dostrzec dlaczego ten spot o kostkach jest w sumie nie na miejscu? Tak, wiem że pojechałam dość grubo, ale chciałam zasygnalizować że używa się tych samych mechanizmów w dyskusji o jednym i o drugim.

  • Craven1138

    Zdanie można mieć różne. Mnie spot nie zachwyca, ale święte oburzenie uznaję za przesadne. Ale nie o tym miałem. Przykro mi troszkę Zwierzu, że udajesz ton obiektywny (acz bardzo uczciwie i jasno podajesz swoje stanowisko) a jednocześnie nieprawdziwie twierdzisz, że przeciwnicy filmiku mówią co jest nie tak, a jego zwolennicy atakują przeciwników i nazywają tak i owak. Niestety jest zgoła inaczej. Autorzy i zwolennicy filmiku zostali zwyzywani od ścierwa, hołoty, bezmózgich, śliniących się nieudaczników, szowinistów a na pewnym niejawnym forum żeńskim organizatorki (co ciekawe organizatorów już nie) nazwano popularnym słowem na „k”. Tak się składa, że jednocześnie mam wgląd w analogiczne niejawne forum męskie, gdzie nikt nawet się nie zbliża do tego poziomu. Niestety ale w tej „dyskusji” nie ma za grosz równowagi i każdy komu filmik się podoba (a dla niektórych wrogów, nawet Ci których filmik nie oburza) został w ostatnich godzinach obrzucony pokaźną porcją pomyj. Z pewnością są wyjątki (choć nie zarejestrowałem), ale druga strona nie dotrzymuje kroku.

    • zpopk

      Nie dam się zagnać w taką typową strategię pod tytułem – inny krytykujący zachowują się obraźliwie to ty nie jesteś obiektywna pisząc o tym o czym piszesz. Wpis nie jest jeżdżeniem po autorach filmiku ale jasnym przedstawieniem mojego stanowiska dotyczącego samej dyskusji. nie czuję się mniej obiektywna przez to co napisałam zwłaszcza, że w tej dyskusji którą czytałam nikt nikogo słowem obraźliwym nie gromił. nie wiem co się dzieje na niejawnym forum nie jestem stróżem wszystkich krytykujących. Coś zobaczyłam i to opisałam. Zresztą akurat lektura pokazuje, że do krytyki organizatorów mam dystans.

      • Craven1138

        Ojej to nie była żadna strategia i wciąganie. Przepraszam jeśli nie dość jasno się wyraziłem. Zarzucam jedynie nieobiektywność w przedstawieniu stron konfliktu. Nie uważam, że jeździsz po autorach filmiku i uważam, że jasno, klarownie i uczciwie przedstawiasz swoje zdanie.

        Mówię tylko, że z wpisu przebija wrażenie, że „obrońcy” filmiku trudnią się głównie obsmarowywaniem „przeciwników”. Absolutnie nie mam nic do Twojej opinii o filmiku i nie uważam, żebyś Ty krytykowała organizatorów w jakiś niewłaściwy sposób. OK?

        • W dyskusji, która ja czytałam, pan broniący filmiku nazywał przeciwników „waginofobami”, więc jednak to chyba nie wygląda tak ładnie

          • Craven1138

            Zacytuję samego siebie:
            „Z pewnością są wyjątki (choć nie zarejestrowałem), ale druga strona nie dotrzymuje kroku.”

            Jedyne co chciałbym podkreślić, to że nie jest to tak jednostronne jak można by sądzić. Nie było moim cele urażenie Zwierza.

  • teaver

    To odgrzybianie i rozbierająco się ochoczo młoda osoba trąci nieco grzybem. :D LOL

  • Przysłali mnie do Ciebie zwierzu, gdyż albowiem popełniłam kilka liter o cycku i jego pojmowaniu we współczesnym swiecie. I cieszę się bardzo gdyż pokazujesz mi logiczną i merytoryczną drugą stronę medalu w kontekscie owego biustu.
    Spot uważam raczej za marny, źle kadrowany i dość prostacki. I nawet wykonanie go przy pomocy lustrzanki z dużą głębią nie zakryło tego, że ktoś ciosał kołek siekierą myśląc, że rzeźbi jak jaki Rafael. Ale to w kwestii samego wykonania.
    I podejrzewam, że oburzenie wynika również w pewnym stopniu z tego jak to wygląda. Bo wystarczyłoby dać go zrobić komuś kumatemu i wyglądałby inaczej i też odbiór by się pewnie z lekka zmienił. Naiwnie będę sobie w to wierzyła.
    Natomiast. W całej tej aferze wokół seksualności zwrócić bym chciała uwagę na drugą stronę. Bo z jednej strony odbiorcy się między sobą obrzucają mniej lub bardziej lepkimi i pachnącymi argumentami reprezentując różne style. To też w tym pojawiają się głosy które ów modelkę sprowadzają do bardzo nieprzyjemnje roli. Odmawiają jej w zasadzie wszystkiego poza ciałem a i o to potrafią również się przyczepić. I trochę robi się mały mind fuck. Że z jednej strony myjnia samochodowa, lampy do szklarni i przyprawę do buraków reklamuję panna z biustem, potem ktoś nie ma dystansu, poczucia humoru a z drugiej się okazuje, że każdy się bardzo oburza, że tępa pipa się wije jak anakonda i jak ona wstydu nie ma. A potem dochodzimy do absurdu w którym ludzi obrzydza karmiąca dziecie matka bo tez ma cycka i go światu ukazuje.
    I tutaj też pojawiać się potrafią argumenty o uprzedmiotowieniu. Trochę mam wrażenie, że w naszym kraju takim pięknym i radosnym my sami nie potrafimy się jasno określić jak to z naszym podejściem do nagości jest na serio. I nie umiejąc wyrobić sobie jakieś postawy która godzi się z naszym poglądem bez obrażania cudzego błądzimy po ciemku. Albo obrażając panny na ekranie, albo tych których to obrusza, albo tych którzy sie tym nie emocjonują.
    Ja się, tak na koniec dodam, zaliczam do grupy której granica tolerancji na obecność kobiecego cycka jest daleko przesunięta z uwagi na swoją poprzednią pracę, panny modeliny. O i ile w mojej estetyce i plastyce zdjęcia/filmu (Helmut Newton pozdrawia) jakieś dzieło się mieści to będę nim oko cieszyć. Ten spot w niej nie jest. Więc mnie nie ciszy. Tyle.

    • zpopk

      Ale za moim oburzeniem nie stoi pruderia czy przekonanie, że kobieca nagość jest be. Za moją opinią stoi przekonanie, że kobieca nagość eksponowana dla pokazania piękna, lub w sposób jak najbardziej neutralny (karmienie, które nie było w Polsce problemem przez lata do czasu wpływu purytańskiej kultury z USA) mnie nie razi. razi mnie wykorzystanie tej nagości w miejscu gdzie logicznie nie ma uzasadnienia. A tu nie ma. Ja nie obrażam dziewczyny na ekranie. Nic mi ona winna. denerwuje mnie przekonanie, że bez tej panny w wannie kostki do gry sprzedać nie można. Można.

      • Też nie chciałam żeby zabrzmiało, że uważam, że takie pobudki za tym wpisem stoją. Zupełnie tak nie jest. Raczej chodziło mi o dodanie innej perspektywy, jako iż o niej pisałam u siebie.

        Ja też jestem zdania, że sprzedawanie wszystkiego kobiecym ciałem jest już groteską. I też podejrzewam, że nie bez wpływu na takie a nie inne podejście do sytuacji w których jest owo bardziej uzasadnione.

        • Angua

          Fajnie, że się ;pojawiłaś, bo właśnie Twój wpis mi się przypomniał. Fakt, w przestrzeni publicznej istnieje większe przyzwolenie na epatowanie przemocą i realizmem w jej ukazywaniu niż na pokazywanie nagości w ujęciu bardziej artystycznym. Chodzi o to, że nagość ma różne aspekty – z jednej strony jest ciało ukazane jako piękny obiekt, ale bez podtekstu, że to bezwolny seksualny obiekt (to jest mocno subiektywne i do końca nie potrafię nawet powiedzieć, kiedy mi wszystko gra, a kiedy jest nie halo, bo te artystyczne zdjęcia są czasem tez mocno erotyczne – i weź to ogarnij), a z drugiej mamy panie w sugestywnych pozach reklamujące gładź tynkową i pieczarki. Pierwsze budzi oburzenie ogółu – stad cenzurowane artystyczne zdjęcia modeli i modelek, drugie – no cycka nie widać, czyli jest OK.
          Niestety spot pyrkonowy plasuje się bliżej tego drugiego, artyzm to tu może miał być w założeniu, ale nie bardzo wyszło :) Przyznam, że głównie patrzyłam na minę tej modelki, po prostu miała w oczach i na twarzy wypisane, żeby poruszać się O-S-T-R-O-Ż-N-I-E, bo to cholerstwo uwiera :) I to właśnie obrazuje, jak bardzo bezsensowny jest ten spot.
          A masz rację, że my nie do końca mamy poukładane, jak do tej nagości podchodzić. BO gdybyśmy podchodzili do niej naturalnie i bez spiny, to wtedy nagie panie reklamujące pieczarki i pyrkony już nie byłyby tak potrzebne, bo nie kojarzyłyby się z czymś grzesznym, zakazanym, budzącym kontrowersje. Czyz nie?
          Tak mi się przypomniała sytuacja – kupuje sobie w sklepie paczkę grzanek. I co widzę – na paczce zdjęcie: rodzina, skandynawska sądząc po urodzie – mama, tata i synek, w saunie. Wszyscy na golasa. Nie pamiętam, czy coś tam było komuś widać, pewnie raczej nie, no i tez nasuwa się pytanie – co to ma wspólnego z grzankami? Może po obowiązkowej wizycie w saunie wszyscy zasiadają do zdrowych grzanek na śniadanie? Nie wiem, ale mimo wszystko jakoś ta reklama nie wzbudziła we mnie protestu.

    • Sherlock Sherlockista

      Masz rację co do polskich kłopotów z nagością. Jako wielka wielbicielka i cyckow (w zasadzie powinnam być wręcz targetem spotu!) i swobody (mało rzeczy mnie tak wkurza jak pruderia) rozumiem argument. Tylko że reklama to jest po prostu sprzedawanie przez zachętę. I ja mam serdecznie dosc zachecania mnie gola panią w erotycznej pozie do kupna czegokolwiek innego niż filmu z ta panią. Bo gola pani to nie przedmiot ani dekoracja do kostek ani dekoracja do konwentu.

      • Wiesz co ja również. Wolę kobiece piękno w oderwaniu od komercji która na dodatek i tak się z nią nie klei.

  • sam filmik średni, ale widzę, że dyskusja zatacza szerokie kręgi, aż chyba i ja skrobnę wpisa, może się wybiję (chociaż wątpie). ps. no skoro zwierz pyta, to z rozbieraniem się sugestywnie racja, ale ja już tam ciuchy rzucam na „chodniczek” (chociaż go nie mam), albo inne ciaradajstwo obok HA!!

  • Lasair

    Ja bym tam wolał chłopa w tej wannie… ale to taki egoistyczny wtręt. Jak już musi być tam Pani, to niech chociaż będą same k4 w tej wannie… Aerys II Targaryen reloaded :D

    A poważnie – to że się ludzie od Pyrkonu okopali na pozycjach „nie znacie się, głupi jesteście, macie wszy jak ruskie czołgi i w butach śpicie” mnie akurat mało dziwi. Rozczarowany jestem uczestnictwem qworkszopu w tym… czymś. Po tym spocie trudno mi będzie wrócić do sonetów o tym jak to firma „naprawdę rozumie środowisko dla którego tworzy”… bo chyba jednak nie rozumie. Albo i rozumie tylko ja żyję w mylnym błędzie… :|

    • Spriggana

      To jest jeszcze zabawniejsze – albo smutniejsze, zależy od punktu widzenia.

      Organizatorzy poszli się zapytać w angielskojęzycznej grupie na Fb czy to naprawdę nie jest dobra reklama. I tam w dyskusji wyjaśnili że autorem i pomysłodawcą klipu była „grupa robiąca klipy promujące Poznań i imprezy w nim”, a organizatorzy i Q-Workshop jedynie „nie wyrazili sprzeciwu”…

      • Lasair

        Co to jest „grupa robiąca klipy promujące Poznań i imprezy w nim”? A może raczej powinienem zapytać jakie imprezy promują na codzień… :)

        ale, ale… tam jest logo Pyrkonu i Q-Workshopu, więc luźnym kalafiorem zwisa mi to kto to zrobił – to wyżej wzmiankowane podmioty będą z tym „viralem” kojarzone. W niczym nie zmienia to mojej refluksji, że ktoś od kostek dał ciała i „nie wyraził sprzeciwu” kiedy właśnie powinien.

    • Amanda Blacksmith

      Ej gdyby to byl taki klasyczny nerd w tej wannie to by mozna bylo boki zrywac. Ze on caly dzien czekal zeby do tych kostek wskoczyc XD love it!

      • Lasair

        ej… wtedy to już by była „gra za stereotypami” albo „zabawa konwencją”… czy ty aby nie za wysoko mierzysz (vide męska szatnia prezentowana przez cześć fandomu)? :)

  • Amanda Blacksmith

    Tak wypowiadanie wlasnego zdania boli. Szczegolnie w internetach. Mnie zawsze najbardziej boli to ze mezczyzni tak dowolnie obsluguja sie kobiecym cialem ale meskiego ogladac nigdzie nie chca i nie rozumieją, ze my tez chcialybysmy popatrzec skoro i oni moga. Reklama jest po prostu potwornie glupia i nieadekwatna do rodzaju imprezy. Ale uratowaly ja informacje oczywiste i z ich podpisami powinno to zostac uznane za spot oficjalny bo poplakalam sie ze smiechu. Dodam tez ze ta pani po prostu wyglada jakby jej noge urwalo wcale nie wyglada na atrakcyjna tylko zmeczona i taka ktorej jest dosc niewygodnie. I w piz… poszedl caly nasz misterny plan.

  • Spriggana

    Mać mać mać. Przepraszam, ale muszę sobie ulżyć. Pyrkon wydał oświadczenie.
    https://www.facebook.com/Pyrkon/posts/838174512865205
    Poprzez film chcieliśmy promować akcję rozdawania unikatowych kości do gry. Spot miał pokazać nasze hobby, zestawiając je z codzienną czynnością, jaką jest kąpiel i nawiązać do uczucia relaksu jakiego przy nim doświadczamy.
    Ubolewamy, że przesłanie klipu rozmyło się i w przyszłości dołożymy wszelkich starań, by nasze intencje były bardziej czytelne i przekazane w inny sposób.

    I nie czytajcie komentarzy.

    • zpopk

      Przeczytałam. Jak przykro.

    • Lasair

      Komentarze zaraz pójdę czytać. Chciałbym tylko zapytać w jaki sposób wanna pełna kostek ma być metaforą primo relaksu a secundo UNIKATOWYCH kostek…?

    • „Spot miał pokazać nasze hobby, zestawiając je z codzienną czynnością, jaką jest kąpiel i nawiązać do uczucia relaksu jakiego przy nim doświadczamy.” o.O Że co, proszę?

      • Lasair

        A nie relaksujesz się codziennie w kostkach…? Dziwny jakiś jesteś… :D

        Jestem pod wrażeniem jak niektórzy potrafią udzielać sobie pierwszej pomocy po postrzale w stopę strzelając w kolano…

    • Moja reakcja: bulshiiiiit.

    • Ginny

      Byłoby zabawne, gdyby nie było tak smutne.

  • Eley

    Ja tak czytałam o tym spocie, czytałam, a dopiero teraz go obejrzałam. I najpierw, kiedy jakieś echa zaczynały do mnie docierać, byłam przekonana, że to jest spot w stylu: niewiasta wraca z pracy w „mundurku”, rozbiera się, wskakuje w te kostki i wychodzi odmieniona, ubrana jak superbohaterka albo coś w ten deseń. Co w sumie wydawało mi się zupełnie neutralne i zamiast kobiety mógłby być facet – bo to tak samo by pokazywało, że kostki (symbolizujące całą, szeroko pojmowaną fantastykę) zmieniają „szarych” ludzi w kogoś „super”, czy też pozwalają przejść do „innych światów”.
    No i obejrzałam ten spot… ale on jest po prostu smutny. Przychodzi niewiasta, robi striptiz na ubogo (z gatunku „co stereotypowy nastoletni fan fantastyki odbiera jako bodziec erotyczny”), włazi do wanny i siedzi w tych kostkach. I na cholerę, proszę wybaczyć słowo, ona w tych kostkach siedzi? Mogłabym zrozumieć koncepcję reklamy, gdyby grała ona ze stereotypem (chyba już szczęśliwie wymierającym) pryszczatych nastolatków, z którymi nikt się nie bawi, więc zajmują się „jakąś tam” fantastyką. Ok, to nie żaden intelektualny orgazm, ale rozumiałabym taki pomysł. Mogłabym zrozumieć tę reklamę, gdyby ludzie (dowolnej płci) wskakiwali w kostki (tylko większe) jak do basenu z piłeczkami. Do diabła, wiele rzeczy bym zrozumiała, a mam mały rozumek!
    Rzecz w tym, że ta reklama nie pokazuje NIC. Nie ma w niej żadnego sensownego przekazu – ani „fantastyka jest super”, ani „wbrew temu, co sądzisz, interesują się nią fajne laski”, ani „może o tym nie wiesz, ale fantastyka jest dla każdego (i tu różne typy kobiet i mężczyzn)”, ani… no nic, ni cholery. I to jest chyba największy problem tej reklamy – bo ona pokazuje, że tam, gdzie nie ma pomysłu na żaden jasny komunikat, można wstawić gołą babę i „poszczuć cycem”. Mogę się mylić, ale rzecz nie jest w tym, że mamy tu zły komunikat na początku. Tu na początku nie ma komunikatu, jest rozbierająca się laska. A rozbierająca się laska pokazuje we wszystkich reklamach jedno – nie mówimy o d*** Maryni, tylko zrównujemy Marynię z jej d***. A to jest żałosne, smutne, niesmaczne i po prostu groźne.

  • Agnieszka Graff pisała kiedyś taki tekst „Dlaczego feministki nie mają poczucia humoru”. Zawsze miałam z tym tekstem ogromny problem, bo mówił on o tym, że od kobiet oczekuje się dystansu, żeby nie były takie poważne. Seksistowski żarcik? Przecież nie było złych intencji, jezu, nie bądź taka spięta! Nigdy nie chciałam być jedną z tych lasek, które po filmie zwracają uwagę na to, że był seksistowski, albo które obrażają się, gdy ktoś opowiada dowcip o blondynkach. Ale nie da się utrzymać tego dziwnie pojętego dystansu, o którym Zwierz bardzo, bardzo celnie pisze, i szacunku do siebie. Jest mi obce bieganie z transparentami, mam wiele problemow z feminizmem (w tym akademickim, którego realna siła wprowadzania zmian jest dla mnie obecnie dyskusyjna), ale jestem wrażliwa na to, w jaki sposób traktuje się kobiety. Więc nie wiem, jaka jest trzecia droga: czy czasem trzeba się wkurzyć i zrobić z siebie jędzę feministkę?

    • zpopk

      Mam podobne problemy, czasem chce mieć dystans i poczucie humoru a czasem po prostu nie mogę wytrzymać. Myślę, że to jak sami się czujemy jest dla nas dobrym miernikiem

  • Wyrak

    Twoja wypowiedź jest bardzo spokojna i łagodna. Trudno mu uwierzyć aby miała wywołać porządny shitstorm, chociaż jak dotąd nie chciało mi się przeglądać kolejnych komentarzy.

    Miałam dość podobne wrażenia z obserwowana i uczestniczenia w dyskusji.

    Od wielu lat nie czułam, że moja płeć ma tak duże znaczenie. Lata pracowałam na to aby nie dać się zaszufladkować w debilne stereotypy tego co mam robić, jak mam robić, i jak wyglądać i przyzwyczaiłam się do myśli, że właściwie jej nie mam.

    Mnie największy zawód spotkał ze strony „umiarkowanie oburzonych znajomych”.

    Nie – grupy ubersamców tłumaczących mi dlaczego kobieta nie może wiedzieć, co jest jej zdaniem seksistowskie i uwłaczające (bo to jest oczywiste, że jakiś gość będzie wiedział co mnie personalnie dotknęło).
    Nie ze strony ludzi sugerujących mi wieloletnią samotność, niedobór seksu, ogólnie odrażającą powierzchowność i mniejszościową orientację seksualną (za cholerę tylko nie wiem czemu bycie lesbijką miałoby mnie obrazić – zwłaszcza z ust kogoś kto sam leci na kobiety).
    Ale ludzi, którzy zgadzali się ze mną na privie, ale najwyraźniej nie dość mocno, aby powiedzieć to na głos i przy kolegach. W ten sposób ta niezadowolona grupa „rozhisteryzowanych, zajadłych feministek ze wścieklizną macicy” (i brzydkich – to ja) została w mniejszości bez bardziej umiarkowanego wsparcia. Raczej były wypowiedzi „no może nie jest fajne, ale przesadzacie z reakcją”. Rozumiem i szanuję fakt, że ich zdaniem przesadzam z reakcją – niemniej, bardzo mnie tym zawiedli. Widziałam ich jako lepszych.

    A co do buraka i Pyrkonu to też mi się nasunęło skojarzenie jeśli chodzi o klasę reklamy. Zresztą kto wie może herbicyd do buraków do pyrów też się nadaje. Warto spróbować:P

  • Evve

    Dzięki za ten tekst.

  • Sherlock Sherlockista

    Jaki znakomity wpis! Wiadomo, że bardzo mnie cieszy, bo taki ważny w tym środowisku głos wypowiedział mnóstwo moich uczuć, ale nawet tam, gdzie byłabym bardziej stanowcza albo inaczej rozłożyłabym akcenty jestem pod wrażeniem, jak dobrze, spójnie i przekonująco sformułowałaś swoje stanowisko!
    Najserdeczniej dziękuję, Zwierzu! Love.

  • Pewnie mój komentarz zginie w tłumie, ale jak już napisałam go w innym miejscu, na zamkniętej grupie, to i się podzielę ze światem u Ciebie, Zwierzu, bo Cię czytać lubię. Właściwie najważniejsze dla mnie spostrzeżenie jest w ostatnim akapicie – wersja dla leniwych ;) Swoją drogą – burak kompletnie mnie znokautował.

    Dopiero kiedy znajoma wrzuciła link i zapytała, co myślimy, poświęciłam dwie minuty i obejrzałam, o co tyle hałasu. I bez obejrzenia mogłabym powiedzieć, że oburzenie rozumiem, ale sama go nie odczuwam, bo jestem z tych, co mają dystans (po obejrzeniu to zdanie ogólne zweryfikowałam, bo można z odrobiną negliżu i uwodzenia zrobić coś, co jest estetycznie miłe i nie obraża inteligencji, a to jednak wyszło kompletnie bez polotu i faktycznie prymitywne). Rozumiem, że oburzeni/oburzone widzą szerszy problem, który rzeczywiście istnieje i z którym trzeba coś zrobić. Nawet problemy w liczbie mnogiej. Ale może jednak nie warto próbować zaczynać poważnej debaty przy okazji głupawego spotu? Po obejrzeniu powiedzieć mogę, że jest zrobiony kiepsko. Jeśli już takie coś robić, to można by dać nastrojowe oświetlenie, ładniejsze jakieś gacie (np. bordowe koronki) i mina modelki seksapilem nie emanuje, wygląda raczej na znudzoną. Po przeczytaniu niektórych komentarzy na stronie Pyrkonu stwierdzam, że jednak świata, w którym żyję, nie rozumiem. Ktoś się boi, że mu narzeczona po zobaczeniu tego spotu nie pozwoli jechać na konwent? Mówimy o uprzedmiotowianiu kobiet, a to co jest? Człowieka, którego wybrała i z którym wiąże plany na przyszłość, pewnie najchętniej by przywiązała do kaloryfera i zamknęła na klucz, bo jak nie to na pewno się puści (celowo użyłam tego słowa, zwykle używanego wobec kobiet), kiedy kawałek gołej nóżki zobaczy? Takie patrzenie na drugiego człowieka, nieważne, kobieta na mężczyznę, odwrotnie, czy w jeszcze innej kombinacji, to chyba również kwestia warta refleksji, tak samo jak prymitywne reklamy. I oczywiście pamiętajmy, że seksizm w reklamach to nie tylko nagość, ale też np. pokazywanie, że jedyną ambicją kobiety jest to, żeby jej mąż miał czyste skarpetki. I podobnie pokazywanie faceta, który bez kobiety umrze z głodu pod stertą brudów, a wracając z pracy ledwie pamięta, jak mają na imię jego dzieci, bo on jest od przynoszenia pieniędzy, a nie interesowania się domem.

    A z głosów oburzonych mądrze napisała Nerd Kobieta na swoim blogu. Parafrazując: problem nie tyle w tym, że kobieta leży naga (w domyśle, może i ma pod tymi kostkami bieliznę albo ręcznik) w wannie, ale w tym, że spot obraża inteligencję i wyobraźnię. Bo to nie jest reklama automyjni z lat 90-tych, ale imprezy, która skupia ludzi z wyobraźnią i pasją.

    • zpopk

      A ja jestem zdania, że jeśli jest potrzeba dyskusji (u mnie głównie nad dysutantami) to jednak nie należy uznawać, że spot nie może być punktem wyjścia do rozmowy. I tak reklama jest leniwa i prymitywna. I nikt nie twierdzi, że seksizm wynika z nagości, raczej z sięgnięcia schematu – nie ważne co ważne by pani się rozebrała

      • Dyskusja nad dyskutantami – to osobna kategoria. I całkiem dobrze Ci się udał w poście przyczynek do niej, a raczej mądra analiza tejże dyskusji. Moje zastrzeżenia co do spotu jako „katalizatora” podjęcia poważnych tematów wynikają z tego, że to właśnie sprawy zbyt poważne, by o nich dyskutować wśród hejtu i podśmiechiwania się – a mnie przeraża jak łatwo ludziom w „internetach” przychodzi hejtowanie, wygłaszanie opinii w taki sposób, że trudno spokojnie rozmawiać, a wygłaszającym je nie chodzi o rozwiązanie problemu, ale chyba o wykrzyczenie swojego nadmiaru emocji.

        • Mju

          Ale w ten sposób nikt nigdy o niczym nie będzie dyskutować, bo zawsze znajdzie się ktoś kto uzna, że powód jest zbyt błahy do rozpoczynania w poważne debaty. Temat dobry jak każdy inny. Im częściej się o czymś mówi tym większe to zatacza koła i do większego grona dociera w ten czy inny sposób. Zawistnicy (lepszego odpowiednika „hejtera” nie znalazłam :P) będą zawsze, to daje anonimowość w internecie, niestety.

    • zefir

      A od czego można zaczynać debatę? Serio pytam – kiedy jest ten punkt, kiedy już warto o czymś takim rozmawiać?
      Bo wg. mnie jeśli uznajemy że jakiś problem jest realny, to każdy punkt wyjścia do dyskusji jest dobry.

      • Gdybym miała wskazać punkt, to nie tyle by chodziło o wagę i skalę przypadku, ale o to, czy argumenty ważne nie utoną wśród słów napisanych „dla beki”, jak to się mówi. Rozwinęłam poniżej Zwierzowi, co miałam na myśli.

  • lstelmach89

    Nie uważam, by dyskusja o uprzedmiotowieniu była tu na miejscu, bo to trochę za mały rozmiar kapelusza – a reklama jest po prostu do dupy i nie na temat, moim zdaniem nie ma co do tego dopisywać żadnej filozofii. Jest takie ładne, poetyckie określenie jak „szczucie cycem” (oczywiście cyc jest tutaj metaforyczny) i raczej w tę kategorię bym celował.

    • Spriggana

      „Szczucie cycem” jest właśnie jedną z form uprzedmiotowienia.

  • Mju

    „W tej grupie jest też sporo uczestniczek, które wyrażają niepokój, że
    niby takie równouprawnienie a kobiecie nie wolno się pokazać nago i co
    to za pomysł by kobieta nie mogła eksponować w takim klipie własnej
    seksualności.”
    Ja nie należę do wojujących feministek, biegających nago z napisami na biuście (straszne zjawisko). Zdecydowanie bliżej mi w moim feminizmie do Zwierza. Ale to zdanie jest durne! Cóż to za durne baby (przepraszam, inaczej nie mogę ich nazwać) tak mówią? Równouprawnienie to nie pokazywanie ciała za kasę, bo jakaś firma sobie to wymyśliła. Nie mam nic przeciwko nagości, seksualności, jeżeli ta ma reprezentować daną kobietę,a nie jakąś firmę, które znalazła naiwną kandydatkę na castingu. Owszem, feministką jest osoba, która wierzy w równość płci, ale równość społeczną, polityczną i ekonomiczną*. Kobieta ma prawo ubierać się jak chce, zachowywać się jak chce, brać udział w czym chce. Różnica polega na tym, że kobieta reprezentująca w ten sposób czyjeś interesy (np. firmy realizującej spot) nie reprezentuje siebie, a czyjeś fantazje i jest to jej pracą na tej samej zasadzie co zrealizowanie sceny łóżkowej przez aktorkę. To od realizatorów zależy jaki będzie efekt końcowy (i co będzie przekazywać), a ten jest po prostu nieprzyjemny. I byłby taki sam, jeżeli do reklamy wykorzystany byłby mężczyzna (o jak inaczej wyglądałaby wtedy dyskusja, mężczyźni w ogóle nie chcieliby spotu oglądać, a jeśli nawet to głośno by go krytykowali!) W związku z tym kobieta nie eksponuje własnej seksualności, bo nie jest to klip O NIEJ. To jest seksualność jaką sobie firma wymyśliła i nic więcej.

    Dlatego nie mam problemu z epatowaniem seksualnością przez niektóre piosenkarki, jeżeli jest to zrobione z pomysłem, jest przemyślane i nie służy tylko do promocji siebie, swojego ciała, sprowadzania siebie tylko do roli obiektu seksualnego i niczego więcej (bo np. niczego więcej, np. muzycznie nie mają do przekazania).
    W końcu dobra erotyka nie jest zła – dlatego uwielbiam teledysk Beyonce – Partition, który dla niektórych będzie okropny, a dla mnie jest ultraseksowny, świetnie łączy się z resztą jej teledysków na płycie, realizowany był w cudownym Crazy Horse w Paryżu i stąd ta estetyka. O ostatnie co o niej można powiedzieć to, że jest to bezmyślne epatowanie swoją seksualnością tylko dla promocji, bo gdyby faktycznie tak było i liczyłaby się dla niej w tym przypadku tylko kasa to latałaby jak głupia i wszędzie to promowała. Ona po prostu wrzuciła to na youtube i nigdzie nie wychyliła nosa. O tekście do piosenki można dyskutować, ale po muzyce pop nie ma co spodziewać się poezji na miarę Dylana czy Mitchell, niestety. Przywołuję Beyonce, bo pojawiło się wiele głosów krytyki pod jej adresem po opublikowaniu teledysku – co za tekst, co za klip. Tak jakby byłby to pierwszy tekst o seksie w historii muzyki pop i tak samo pierwszy teledysk, w którym ktoś pokazuje swoje ciało. Prince 3/4 swoich tekstów ma o seksie, JT tak samo, ale to mężczyźni. Kiedy kobieta jest obiektem seksualnym w teledysku mężczyzny – spoko. Kiedy kobieta jest seksowna, ale wokół niej nie ma mężczyzn, którzy uprzedmiotawialiby ją w jej własnym klipie – źle. Jak to tak, tańczyć dla męża? Przecież ona jest role model, jaką wiadomość wysyła swoim nastoletnim fankom? No chyba koszmarną – nie puszczaj się z tysiącem gołych tancerzy, podczas śniadania fantazjuj o swoim mężu, zobacz jaką można być szczęśliwą z jednym facetem przez wiele lat…
    Każdemu polecam http://www.youtube.com/watch?v=hg3umXU_qWc bo ta kobieta nauczyła mnie feminizmu. Dzięki Beyonce. Są i plusy słuchania popu ;)

    PS Zwierzu – co do mężczyzn mam tylko inne zdanie. Drażnią mnie tak samo mocno jak kobiety. Klata faceta potrafi zareklamować wszystko. Jedyne w czym są do przodu w porównaniu do kobiet – częściej występują w roli dominatorów, na których ramionach wiszą 2 kobiety (nigdy jedna, zawsze dwie!).
    Jak zwykle nie chce mi się czytać swojego komentarza, taka jestem okropna. Przepraszam, antybiotyk okazał się nic nie wart i po 8 dniach brania, 9 znowu zaczęło boleć mnie gardło, a 10 głowa. Jestem wytłumaczona mam nadzieję ze swojego lenistwa i z chaosu wypowiedzi ;)

    • zpantalyku

      dziękuję za TedTalka, nie znałam tego a bardzo mi się spodoał.

  • Raszka

    Bardzo biedna ta reklama. Zrealizowana według najnowszej mody: zróbmy cokolwiek, byle gadali. Szkoda tylko, że zamiast zachęcać, ona zniechęca i nie wiadomo o co chodzi. Znikoma treść opatrzona byle jakim obrazkiem.

  • Wazon

    Czy reklama zareklamowala kostki ? jeszcze jak ! I o to chodziło. Gdybym była facetem uprawiającym buraki, może tez bym zwrociła uwage na naga panią. Naga pani bywa ładna. Owszem, to jest niesmaczne, ale wokół nas jest wiele rzeczy o niebo niesmaczniejszych, Mozna oczywiscie miec pretensje do reklamodawców o brak inwencji i fantazji, ale co robić, skoro ludzie ( w tym wypadku panowie) są tak skonstruowani, że zwracaja uwagę na rzeczy niesmaczne, bo im smakują.
    Byłabym w tej środkowej grupie- malo zachwycona, ale nie robiłabym tragedii.

    • zpopk

      zastrzeżenia bardziej od rekalmy budzi dyskusja wokół niej. No i nie wszyscy panowie kupia wszystko bo reklamuje je pani bez ubioru (nawóz do buraka zwłaszcza :)

    • Ness Sackville Baggins

      I tu sedno problemu — założenie, że oferta jest (ma być) skierowana wyłącznie do panów… Bo panie to towar, panowie to nabywcy. Zareklamować kostki trzeba panom, bo pań w przestrzeni komercyjno-konwentowej nie ma. Buraki uprawiają wyłącznie panowie, panie nie podejmują decyzji nabywczych, nie kupują pieczarek, nie instalują klimy. Nie tego się spodziwałam po Pyrkonie, więc jest mi trochę głupio, aczkolwiek jestem za stara i za cyniczna, żeby się czemukolwiek dziwić.

  • Guest

    Mądry wpis, drogi Zwierzu. Miło jest czytać facetów mądrze poruszających temat feminizmu, a nie straszących feminizmem jak dzieci babą jagą. Co do tego spotu, wygląda jak początek taniego pornola, mam bardzo negatywne odczucia.

    • zpopk

      Zwierz tylko sprostuje, że jest dziewczynką. A poza tym dzięki :)

  • brykanty

    Szum jest – sprawa już na stronie głównej gazety.pl. Mnie strasznie szkoda, że można było fajnie zareklamować fajną imprezę, a zrobiono to głupio. A tak z zupełnie innej beczki, przypomniała mi się śliczna reklama (oczywiście bez szczucia cycem, był tylko obrazek przedstawiający groźną wronę), którą widziałam w gazecie ukazującej się w GG chyba w 1942 r. „Rolniku, ażeby wrony nie wydziobywały twojego nasienia, stosuj coś tam”. Podpisano: Bayer Aktiongesellschaft. Niestety nie pamiętam nazwy specyfiku.

  • joly_fh

    Oczywiście że w Polsce słowo „feministka” jest obelgą, a o tym, że równouprawnienia nie ma świadczą nie tylko tego typu reklamy, które co i rusz się pojawiają, mimo protestów środowisk kobiecych, ale i chociażby tego typu dyskusje. Za każdym razem kiedy mowa jest o prawach kobiet, feminizmie, problemach kobiet, rozpętuje się burza, w której nie brakuje takich, co obrzucają inaczej od nich myślących inwektywami. I zawsze, prędzej czy później kobieta dowiaduje się, że skoro nie ma penisa, jest gorsza i lepiej by siedziała cicho. Dlatego najlepiej nie czytać tego typu wypowiedzi, żeby niepotrzebnie się nie denerwować.

  • Joanna Biela

    Świetny tekst, bardzo trafne spostrzeżenia :)

  • Majka

    Właśnie trafiłam na fb, na posta w którym organizatorzy przepraszają, że nie taki był ich zamiar itp, itd i czytam komentarze pod tym wpisem… i sama nie wiem co myśleć o tych ludziach, bo to jest jakaś totalna masakra co niektórzy wypisują…

  • Amanda Blacksmith

    napisałam pod oświadczeniem pyrkonu ale przekopiuje i tutaj co by zaproponować nowy pomysł : mam nowy spot dla Pyrkonu *nie ma za co* co by wilk był syty i owca cała. Nowy spot składa się z dwóch części. 1 cz. – Pryszczaty geek w pinglach wbiega do domu, zrzuca marynarkę, krawat, majtki lądują na telewizorze. Wpada do łazienki i siup do wanny z kostkami – totalna radość nastaje. UWAGA cz.2 w drzwiach łazienki staje dziewczyna geeka seksowna blondynka w pięknej czerwonej mini patrzy na niego z lekkim politowaniem ale jednocześnie uśmiechem na twarzy i kiwa głową. Geek uśmiecha się i wzrusza ramionami czytaj wybacz skarbie ale kocham te kostki!! I teraz grande finale: albo dziewczyna zamyka drzwi za sobą w domyśle dołącza do geeka albo dla bardziej pruderyjnych podchodzi daje mu całusa, gładzi go po czuprynie i idzie mu zrobić kanapkę z szynką i majonezem. *nie dlatego że baby do garów, tylko dlatego że bardzo go kocha a zakochane dziewczyny lubią zrobić swemu mężczyźnie kanapkę* Jeśli pyrkon potrzebował by next year scriptwritera to służę uprzejmie. ;)

    • Spriggana

      A ja mam inne zakończenie: dziewczyna wzrusza ramionami i idzie do pokoju, w którym razem z grupą przyjaciół siada np. do planszówki :->

      • Amanda Blacksmith

        nooo też dobre XD i co nie można? można! miałoby to więcej sensu niż to XD wiadomo też jaki stereotyp geeka nie powiem ale jakby geek miał super mieszkanie przy tym plus piękną pannę to by pokazało to w dużej mierze rzeczywistość bo geeki ostatecznie zostają facetami przy kasie w mojej opinii a że mają charakter czuły i opiekuńczy to i wierzę że pannę wyrwą. – i to też przeczy stereotypowi geeka jako niekochanego i samotnego dziwaka – jest dziwny, lubi kostki ale ma laskę i znajomych i gitara gra!

    • zpantalyku

      albo do tej reklamy dokrecic jak rzeczony geek wchodzi do domu i ochrzania dziewczynę, że mu kostki psuje i chyba oszalała.

  • eV

    Zwierzu, naprawdę się cieszę, że to napisałaś. Bardzo starannie przedstawiłaś problem, który jest niestety bagatelizowany i wyśmiewany przez osoby, które nie są „tymi wstrętnymi feministami”. Być może Twoje słowa dotrą do chociaż kilku główek.

  • czarna

    Drogi zwierzu, jeżeli „darmową kostkę” poda ci osobnik płci męskiej, bardzo proszę, z serdecznymi pozdrowieniami od wszystkich znajomych kobiet, wrzuć mu tę kostkę w gacie :>

  • Kamil

    Klimatyzator ma też funkcję ogrzewania, i można go w takiej roli stosować ;)

  • Leseparatist

    Ale z bojkotowaniem Pyrkonu to chyba nie jest tak, że ta reklama jest jedynym powodem, to raczej kropla przelewająca czarę i ponownie udowadniająca, że organizatorzy mają gdzieś swój seksizm i fanki w ogóle. Bo Pyrkon od lat słynie z gżdaczy z hasłem „opaska albo cycki” – czy to się czymkolwiek różni od historii z Hollaback? Ano tak, tym, że jest praktycznie zagwarantowanym elementem programu. Takie molestowanie praktycznie za przyzwoleniem organizatorów nie nastraja optymistycznie do bezpieczeństwa na konwencie.

    I myślę, że w sytuacji, gdy jest to największy (?) polski event tego typu, nie ma co oczekiwać od ludzi, którzy mocno inwestują (czy to czasem, czy wręcz finansowo, jeśli się utrzymują lub chcą utrzymywać z około-fantastycznych rzeczy) w fandom, by zrezygnowali z udziału. Ale myślę, że bojkot jest w pełni uzasadniony i zrozumiały, jeśli ktoś ma możliwość podjęcia go, a „fantastyczna impreza” coraz słabiej broni się samą jakością eventów, gdy aż tak razi lekceważenie uwag / problemów / bezpieczeństwa sporej części fandomu (ale przecież inne polskie fantastyczne imprezy [nie pamiętam, jak się to zwie, ale znajome były i wróciły „zachwycone”] mają LARPy z opcją gwałcenia, fun fun fun). Zresztą kwestię tego, że na takich imprezach są potrzebne anti-harrassment policies i dlaczego, to coś co w dużej mierze już przerobił fandom amerykański i warto się uczyć na błędach.

  • kodama

    Dziękuję zwierzu. Naprawdę dziękuję i wspieram Cię w tym smutku.

  • Amdarel

    Gdyby Panią zamienić na Pana, wyglądałoby to dziwacznie, bo nie jest to otoczka podkreślająca seksualność faceta. Ale gdyby Pyrkon reklamował się np. dobrze umięśnionym Panem z gołą klatą i długimi włosami, to niezależnie od tego czy trzymałby on kostki, czy miecz i tarczę takiego oburzenia by nie było. Tak jak mimo sporego (choć nie tak jak w przypadku kobiet) wykorzystywania w mediach obrazu modela z sześciopakiem nikt nie oburza się o „szczucie kaloryferem”

    • Spriggana
      • Amdarel

        Serio? Dziwne jakoś ja znam sporo kobiet, którym typy „seksownych twardzieli” się podobają. Nie mam na myśli oczywiście postury pudziana czy hardcorowego koxa – raczej „Thora” czy Bratta Pitta z czasów Troi. I zdecydowanie nie oczekują od nich zarumienionych policzków. A przynajmniej nie w tak przesadzonej na silę wersji jak w tym komiksie. Wejdź na listę 100 najseksowniejszych kobiet – jedne mają duże piersi inne są prawie płaskie, jedne chude inne z odrobiną ciała. A teraz wejdź na listę 100 najseksowniejszych facetów i pokaż mi jednego przy kości. Dziwnym trafem Panie oglądające grę o tron zachwycały sie aktorem grającym Khala Drogo, a nie Tyrionem czy Samem.

        A przykłady takich reklam skierowane do kobiet? Proszę bardzo:
        http://jedyniesluszne.blox.pl/resource/banani.jpg
        http://www.nationalpost.com/news/cms/binary/3538616.jpg?size=620×465

        • Alex

          To jak w dużej mierze męskie grono wyobraża sobie jak powinny wyglądać reklamy skierowane do kobiet ma się nijak do rzeczywistości. Btw. dopuszczasz się IMO manipulacji – pokaż mi na liście 100 najseksowniejszych kobiet choć jedną przy kości. Bo seksowna, duża pupa czy biust to jeszcze nie jest „przy kości”.

        • Zwierz

          Akurat ja nie wiem ale wszystkie znane mi kobiety do Tyriona czują więcej niż wiekszą sympatie podobnie jak do grającego Petera Dinklage który jest przepiękny. Prawda jest taka, że jak wejdziesz na 100 najseksowniejszych aktorów to na pierwszych miejscach nie zobaczysz mięśni. Więcej nie zobaczysz jakiegokolwiek jednego typu urody. Zresztą argument z Thorem jest nieco chybiony, bo powszechnie wiadomo, że miłość fanek jest po stronie Lokiego – nie dość że facet chudy to jeszcze cały czas w ubranku

        • zpantalyku

          Dodam od siebie, że sporo kobiet lubi Khala Drogo nie tylko za klatę ale za to, że przeszedł od „to moja rzecz” do „to księzyc mojego życia”.
          (Inna sprawa, że kobieta taką zmianę mogła osiągnąć tylko sexem)

          • minimysz

            Nie seksem, tylko tym, jak się podczas tego seksu zachowała.

          • zpantalyku

            Racja, uwaga była w nawiasie, bo była poczyniona ad hoc i bez gruntownego przemyślenia. Bo to w ogóle chyba nieco bardziej złożony motyw. Więc sypię głowę popiołem za to nawiasowe uproszczenie.

    • Akedeia

      Hmm, ale Zwierzowi głównie chyba chodziło o to, że ta golizna jest całkowicie nie na miejscu i bezsensowna, bo oprócz tego, że z produktem nie ma nic wspólnego, to jeszcze sama reklama nie próbuje tego jakoś usprawiedliwić (jak to wcześniej było napisane, gdyby pani wyskoczyła z tej wanny ubrana w jakiś superbohaterski, ubarwiający rzeczywistość kostium, to tak dużego oburzenia by nie było). Poza tym całkowicie pomija kobiety w swoim targecie i w sumie także mężczyzn, którzy nie są napalonymi nastolatkami. Ponadto było wspominane, że w odwrotnej sytuacji mężczyzna jest tak samo uprzedmiotowiony jak kobieta. To, że istnieją także reklamy „szczujące kaloryferem” nie zbija argumentów przeciw tej konkretnej reklamie i przede wszystkim podejścia ludzi do niej.

  • Ania Dziębowska

    Miło się czytało, popieram, dziękuję bardzo.

  • Anet

    Dziękuję za Twój mądry wpis. Czuję podobnie i lepiej mi trochę gdy przeczytałam, że jest nas więcej :)

    A te reklamy niewiarygodne! :o Jelita reklamować gołą babką? to tak absurdalne, ze można się tylko śmiać ;)

  • Koczilla

    Dyżurny zestaw „argumentów”, których można użyć w dyskusji z osobą, która wyraża sprzeciw:

    1. Nie masz poczucia humoru.
    2. Nie wiesz wszystkiego na temat -> nie znasz się -> nie masz prawa do własnego zdania.
    3. Nie zrozumiałaś przekazu.
    4. Przyznam, że trochę bawi mnie, że tak się spinasz.
    5. O rety, taka długa wypowiedź?! Jaka przejęta! Mnie by się nie chciało.
    6. Nie masz chyba większych zmartwień w życiu albo w ogóle życia.
    7. Obraża cię to?! Obraża się tylko służba.
    8. Wku*wiło cię to, znaczy, że coś zrobiłem/łam dobrze.
    9. Moher/Feministka/Leming/Plebs/Polaczek/Grammar Nazi.
    10. Haters gonna hate.

    + Krytyka zawsze = hejt.

    A „feministka” to nie jest brzydkie słowo. Gdyby nie „wojujące feministki”, nie rozmawialibyśmy dzisiaj w tym składzie.

    • Kayleigh90

      Dorzuciłabym jeszcze argumenty, na jakie natrafiłam, gdy skomentowałam na yt ten film: „Masz kompleksy/problemy ze sobą/nie układa ci się z facetami” (czyli pseudopsychoanaliza na podstawie jednego zdania). „W ogóle to pewnie jesteś brzydka, gruba, masz wąsa i wracaj do kuchni”.

  • Alve

    Początkowo kiwałam głową przy każdym zdaniu, ale notka szybko się skończyła, bez zwrócenia uwagi na śmieszność fanatycznych feministek. Przezabawne są wypowiedzi ludzi (szczególnie orgów Pyrkonu), którzy tłumaczą, że spot jest artystyczny i ma nawoływać do skojarzeń z relaksującą kąpielą, a nie nagością. Srsly? Z drugiej strony, te przykre tłumaczenia nie wzbudziły we mnie nawet połowy agresji, którą poczułam czytając słowa plującej jadem „drugiej strony”, gdzie również pojawiały się argumenty przesadzone, nietrafione i obraźliwe dla pozostałych rozmówców, momentami sprawiające, że czułam się niezręcznie ze swoją waginą. Jedyne, co pokazała mi ta „afera” – wszędzie są idioci i to oni zawsze krzyczą najgłośniej. Ale to już wiedziałam :(

    Feministka? Może nie brzydkie słowo, ale dla mnie trochę nieprzyjemne, bo sugerujące, że w czyichś oczach kobiety bardziej zasługują na ochronę niż inne grupy. Dyskryminować można każdego i to nigdy nie jest ok, a jeszcze nikt nie zdołał mnie przekonać, do czego we współczesnej Europie jest mi potrzebny ten mocno wyspecjalizowany „feminizm” (przy czym nie neguję tego, że dawniej był bardzo potrzebny i wiele dobrego przyniósł, a w niektórych miejscach na świecie ma jeszcze sporo do zrobienia). Oczywiście w tym miejscu chciałam podziękować grupie ‚Erpegi są dla dziewczyn’, która jak zwykle przekonała mnie, że jak mnie ktoś kiedyś nazwie „feministką” to go uderzę ;)

    • Koczilla

      Istotą feminizmu jest przekonanie o RÓWNOŚCI płci, a jedyna „specjalna ochrona”, jaką może ten ruch ew. zasugerować to np. urlop „tacierzyński” dla twojego męża/partnera bez jego poczucia, że oddaje się „typowo babskiej czynności”.

      Odnoszę też wrażenie, że zaprzeczasz samej sobie. Masz świadomość, że „idioci zawsze krzyczą najgłośniej”, a mimo to rzutujesz ich zachowanie na obraz całości ruchu („fanatyczne feministki”). Do tego stopnia, że aż „niezręcznie czujesz się ze swoją waginą”. Czyli co? Wojujące feministki plują jadem i są głupie -> WSZYSTKIE feministki plują jadem i są głupie, a że -> feministki są kobietami -> WSZYSTKIE kobiety plują jadem i są głupie.

      Jeszcze przed chwilą zaznaczałaś, że nikogo nie powinno się obejmować specjalną ochroną, a jednak sugerujesz – w zamierzeniu pewnie sarkastycznie – że ktoś mógłby się poczuć twoją kobiecością tak dalece przytłoczony, że aż masz z tego powodu dyskomfort.

      Bez urazy, ale twoja argumentacja ma dla mnie mniej więcej tyle intelektualnego polotu co stwierdzenie: nie chodzę do kościoła i nie praktykuję w ogóle, bo w mojej rodzinnej parafii był głupi ksiądz, który nawijał o polityce zamiast o Bogu.

      • Alve

        Omujborze, jeżu kolczasty, nie mogę uwierzyć, że pozwoliłam, żeby Disqus wysyłał mi jakieś maile. Już się cieszyłam, że ktoś do mnie napisał i może nawet nie był to empik, a wychodzi na to, że po prostu piszę bez intelektualnego polotu i to oburza. Drogie Koczilla, to dlatego, że urodziłam się blondynką. Jestem genetycznie upośledzona w kwestii intelektualnego polotu ;)

        Primo, specjalnie napisałam ‚fanatyczne feministki’, żeby odróżnić je od zwyczajnych, trzeźwo myślących feministek. Obraźliwe miało być ‚fanatyczne’, nie ‚feministki’. Nie, nie uważam, że wszystkie feministki są głupie lub plują jadem, wręcz przeciwnie – większość z nich to w moich oczach świetne kobiety (i świetni mężczyźni), a nad postawą wybranych wyjątków zapewne załamują ręce równie mocno, jak ja. Dalsze wmawianie mi, że jest inaczej, uznam już nie za przejaw nieporozumienia, tylko złej woli i chęci zantagonizowania mojej pozbawionej intelektualnego polotu osoby (tak, wiem, było to określenie skierowane pod kątem pojedynczej wypowiedzi, a nie mnie samej, jestem po prostu złośliwa :))

        Secundo, w żadnym miejscu nie wspomniałam, że pochylam się nad czyimś dyskomfortem spowodowanym moją kobiecością, jak żyję nawet mi to przez myśl nie przeszło. Napisałam jedynie, że sposób wyrażania poglądów przez niektóre (!) feministki sprawia, że ja sama czuję się z nią trochę niekomfortowo, bo, erm, uświadamiam sobie, że one właściwie walczą o moje prawa, a ja wolałabym, żeby walczyły o coś innego, co nie ma ze mną żadnego związku. To ten rodzaj dyskomfortu, który odczuwam, gdy patrzę na większość naszych polityków albo niektórych polskich turystów za granicą. Wiesz – niby powinniśmy się lubić, bo mamy jakiś wspólny interes, ale jednak nie bardzo.

        Tertio, feminizm z definicji broni praw kobiety. Przypatrz się nazwie. Owszem, obecnie wiele feministek deklaruje, że chodzi o zrównanie sytuacji płci ogółem, także walkę o prawa mężczyzn tam, gdzie jest to wskazane i nie przeczę, że to właśnie robią, ale IMO (którą popierają słowniki i encyklopedie), istotą ruchu jest walka o prawa kobiet. Oczywiście, wewnątrz niego samego powstała dyskusja, czy jego rolą nie jest też walka o prawa mężczyzn, skoro przywileje i obowiązki obu płci są ze sobą tak ściśle splecione. Opinie są skrajnie różne, więc nie próbuj mi tłumaczyć jak idiotce, że feministki z definicji są głęboko zatroskane losem chłopców i ich tatusiów – poglądy feministyczne zaczynają się w okolicy skrajnej mizoandrii i walki wyłącznie o przywileje kobiet, a kończą na całkiem rozsądnych, liberalnych postulatach zrównania pozycji płci. Taki urok ideologii z wieloletnią historią. Jeśli chodzi o moją definicję… Przede wszystkim, lubię przykłady. Skoro już wspominasz o urlopach tacierzyńskich, zwróć uwagę na case Roca Alvarez – tam przyznano (słusznie!), że mężczyznom należy się prawo do przerwy na karmienie piersią (brzmi zabawnie, tak btw :D). Cała treść uzasadnienia sprowadza się (słusznie!) do zauważenia, że jeśli chodzi o wychowanie małego dziecka, współcześnie obowiązki mężczyzn i kobiet są podobne, więc powinny też im przysługiwać podobne przywileje. Feminizm odegrał kluczową rolę w zerwaniu z tradycyjnym podziałem ról ze względu na płeć i powstawanie orzeczeń takich jak to, więc ukłon w jego stronę. Nie jestem jednak pewna, czy każdy argument podniesiony przez sąd uznałabym za „feministyczny” – w moich oczach (!) ma takich charakter np. znajdująca się tam analiza (słuszna!), jak taka sytuacja wpływa na sytuację zawodową kobiety. Oczywiście, nawet jeśli przyjmiemy inkluzywną definicję feminizmu, wciąż mówimy tylko o dyskryminacji ze względu na płeć. Uważam, że jeśli chce się walczyć o równość, należy to czynić całościowo, patrząc także na rasę (przykład z ostatnich lat, z juropy – dość znana sprawa firmy Feryn), orientację seksualną (tu chyba nie trzeba przykładów, ale wspomnę o przykładzie pana Romer przez ‚u’ z kropkami, żeby się popisać, że mimo braku intelektualnego polotu, jestem dosyć oczytana!), religię (kościół scjentologiczny ma tu spore zasługi :P) etc. Znam wielu wspaniałych ludzi, którzy działają na rzecz praw człowieka, w tym równości płci/ras/grup wiekowych etc., jednocześnie nie deklarując, że są feministami/feministkami. Co nie znaczy, że gardzę feminist(k)ami, nie uważam, też, by bycie feminist(k)ą miało kogokolwiek wykluczać z działalności na rzecz innych grup społecznych. Po prostu o sobie wolę mówić, że popieram równouprawnienie wszystkich ludzi (w tym kobiet i mężczyzn, co niemal wyczerpuje dostępną pulę ludzi do ochrony :)) pod każdym względem. Myślę, że nasze poglądy nie wykluczają się wzajemnie, po prostu używamy różnych słów do ich opisania i na różne rzeczy kładziemy nacisk. Jeśli masz inną definicję feminizmu, wiedz, że najprawdopodobniej ją szanuję i uznaję jej zasadność (chyba że jest bardzo radykalna, wtedy poprzestańmy na szacunku), ale jeśli uważasz, że moje spojrzenie na tę kwestię jest wybitnie kontrowersyjne i bardzo istotne, sugeruję rozpoznanie mnie na jakimś konwencie i rozpoczęcie dyskusji na żywo (szukaj w tłumie pustego spojrzenia, pewnie będzie moje) :)

        Quatro (serio, aż tyle liczb znam!), argument z Kościołem był wyolbrzymiony, ale w gruncie rzeczy prawdziwy (znamy się? ;)). Nie chodzę do kościoła i nie praktykuję w ogóle, bo w mojej parafii był głupi ksiądz, w parafii obok też był głupi, tak samo w kolejnych, moja katechetka czyniła zadość najgorszym stereotypom, a katecheta wyraźnie oszalał i próbował mnie nawrócić zdjęciami martwych płodów (true!). Potem Kościół przeprowadził fachową eksmisję świetnej szkoły z mojego miasta (która budynek zajmowała od bodajże 80? lat, zanim się komuś przypomniało, że on kiedyś był kościelny), dorosłam też na tyle, żeby poczytać wypowiedzi księży i ocenić, jakie jednostki wewnątrz hierarchii mogą liczyć na ochronę i tolerancję, a jakie są błyskawicznie uciszane. I stwierdziłam, że nie chcę reklamować tej instytucji w swoim otoczeniu, a nawet dawać jej poczucia dobrze spełnionego obowiązku poprzez swoją obecność na mszy. Przeczytałam też jedno czy drugie święte pismo, parę apokryfów, większość brzmiała równie dobrze, miały dużo fragmentów, które mnie nie przekonały i wiele słusznych spostrzeżeń, nie odnotowałam jakiejś znaczącej przewagi Biblii. Uznałam, że moja wiara w Boga nie musi pociągać za sobą popierania jakiejkolwiek instytucji ziemskiej i ufam, że Bóg mnie zrozumie. Jemu też pozostawiam wyłączne prawo do oceny mojej postawy (ostatnio gazetka Świadków Jehowy, z którymi lubię dyskutować o poranku, poinformowała mnie, że chyba jednak pójdę do piekła – taki lajf, ale przynajmniej nie żyję w niepewności). Jednocześnie poznałam wielu przesympatycznych księży i ludzi szczerze, głęboko wierzących w różne rzeczy, w tym również rzymskokatolickiego Pana Boga (domyślam się, że o ten kościół Ci chodziło), których lubię i szanuję, o ile od nich mogę oczekiwać tego samego. Uważam, że są inteligentni i podjęli decyzję równie słuszną, jak moja, chociaż zupełnie inną. Nie wiem, czy na miejscu jest tu Twoja analogia do feminizmu, ale jeśli uznasz, że chcesz się jej trzymać – proszę bardzo. Mimo wszystko prędzej nazwałabym się feministką (którą zapewne jestem, nawet jeśli nie wpisuję sobie tego w światopoglądzie na fejsbuku), niż katoliczką.

        Nie wiem, co jest po ‚cztery’, tego w szkole dla blondynek nie było, więc tutaj skończę.

        Wniosek nasuwa się sam – nie lubię wchodzić do szufladek podpisanych jednym słowem, bo potem siedzę tam z dziwnymi ludźmi i zaczynam się czuć nieswojo. Ze swoją kobiecością, swoją wiarą i innymi swoimi cechami. Czy ta wypowiedź była na tyle szczegółowa, żebyś nie musiała się już domyślać, co tak naprawdę chciałam powiedzieć? :)

        Mój komentarz (ten pierwszy) to była krótka refleksja po przeczytaniu notki, bardzo krótka i może trochę nieprzemyślana. Staram się oduczyć pisania szczegółowych odpowiedzi na wszystko, co przeczytam (to, co teraz zrobiłam jest na tym polu ogromną, dwustronicową porażką, przepraszam). W skrócie – po każdej stronie dyskusji o wannie pojawiały się dziwne argumenty, więc szkoda, że tutaj szerzej przedstawiono tylko jeden ich typ, chociaż takie prawo blogera. Nie lubię określenia ‚feminizm’, bo uznaję je za niejednoznaczne i samą nazwą spychające na dalszy plan inne problemy, które uważam za równie ważne i aktualne (ale nie potępiam feministek jako takich, bo niby dlaczego?). Niektóre (!) feministki mnie przerażają, niektóre (!) w mojej ocenie (!) swoją działalnością nadają słowu ‚feministka’ lekko obraźliwy wydźwięk (na szczęście są też ludzie, którzy dbają o honor feminizmu). Strasznie dużo kontrowersji wyłapałaś, myślałam, że mam dosyć nudne, zrównoważone poglądy ;)

        PS: Okazjonalnymi przytykami nie miałam zamiaru Cię obrażać, jakbym napisała wszystko na poważnie, byłoby mi z tym głupio. Nie lubię patrzeć na świat 100% poważnie, to wypacza mi umysł i zaczynam brzmieć jak nawiedzony prawnik :)

        • PinkMoose

          Powiem tak, naprawdę rozumiem Twoją wypowiedź. Feminizm jako ruch ma swoje problemy, które są obecnie zauważane i dyskutowane w jego kręgach, a także nie ma jednej wersji (jak też może mieć, skoro nawet kobiety jako grupa nie są jednolite, i inne prawa będzie miała biała kobieta w Europie Zachodniej, inne kolorowa kobieta w USA, inne kobieta hetero a inne lesbijka, a jeszcze inne trans*kobieta. I nie można się skupiać tylko na naszej białej europejskiej wersji feminizmu – chociaż nie zgodzę się z Tobą, że tutaj nic do zrobienia nie zostało. Za dużo razy byłam w niewybredny sposób zaczepiana na ulicy lub usłyszałam pobłażające „No proszę, kobieta, a myśli!”, żeby czuć się całkowicie równouprawniona. Nie mówiąc już, o tym, jaki jest stosunek kobiet do mężczyzn na uczelniach czy w strukturach władzy państwowej). Chociaż sama identyfikuję się jako feministka, szanuję opinię osób, które nie czułyby się komfortowo deklarując przynależność do ruchu z powodu problemów, jakie w nim istnieją. (aczkolwiek, może jestem trochę z tych złych feministek, bo myślę, że mizoandria nie jest równie zła co mizoginia, z powodu różnego impaktu na życie osób, wobec których są skierowane).
          Tak tytułem przydługiego wstępu, moje pytanie jest takie: śledziłam różne dyskusje toczące się wokoł spotu na Fejsbuku i… nie widziałam jakoś tych obraźliwych i jadowitych argumentów radykalnych feministek, ale może jestem stronnicza. Czy mogłabyś przytoczyć, choćby mniej więcej, o jaki typ wypowiedzi Ci chodziło?

          Btw, doskonały tekst, Zwierzu, przytakiwałam głową tak mocno podczas czytania, że aż mnie szyja boli. :D

          • cccarlos

            „bo myślę, że mizoandria nie jest równie zła co mizoginia, z powodu różnego impaktu na życie osób, wobec których są skierowane”
            Równie dobrze można powiedzieć, że mizoginia nie jest taka zła, bo nie ma takiego wpływu na swoje cele jak np. antysemityzm. Relatywizm jest niebezpieczny.

          • PinkMoose

            Ok, legit question, to w jaki sposób mizoandria wpływa na życie mężczyzn, like, at all? Bo dla mnie jest to zjawisko z tej samej grupy co heterofobia i reverse racism. Są to uprzedzenia i mogą zranić uczucia, ale realnego wpływu na pozycję w społeczeństwie jednostek, których dotyczą, nie mają.
            Gwoli ścisłości – nie mówię, że mężczyźni nie mają problemów, którymi warto się zająć – od lekceważenie męskich ofiar gwałtów, przez krzywdzące stereotypy jak „mężczyzna nie płacze”, po kwestię opieki nad dziećmi. Jednakowoż te kwestie nie są efektem mizoandrii.

  • Nieznajomek

    Myślę, że idea spotu byłaby dużo lepsza, gdyby prezentował te elementy bez seksualnego podtekstu. Dlaczego? Bo przemawiałaby (przynajmniej wg mnie) za tym, że granie w gry kostkowe jest formą relaksu, dlatego śmiało możemy kojarzyć je z wanną. Jednak ujęcie całości w konwencję rzeczywiście jak z filmów porno mocno zaburzyło ten kontekst, wystawiając przed niego podtekst subtelny jak młot pneumatyczny.

    Co do feminizmu to jako osobnik posiadający liczne rodzeństwo płci żeńskiej jestem świadom tego, że większość osób mówiąc o feminizmie ma na myśli mizoandrię, którą często cechują się radykalne przedstawicielki (i przedstawiciele) tego nurtu. A mizoandria, jak każdy przejaw dyskryminacji jest zła.

  • Kasia

    kocham Cię zwierzu!

  • Kasia

    zwierzu, mam coś dla Ciebie :) https://www.youtube.com/watch?v=kMS4VJKekW8

  • Pingback: Zakostkowani | DJ Burakku()

  • monikaP.

    Sprawa prosta jak drut …tak jak pisze zwierz , jezeli na reklamach sa nagie kobiety to znaczy ze zabraklo inwencji tworczej , po drugie , zrobiony byl research i wyniklo z niego ze :
    1.tylko mezczyzni w Polsce graja w te gre
    2.mezczyzni sa biznesamenami handlujacymi artykulami maraskimi
    3.mezczyzni prowadza auta
    4.mezczyzni wybieraja rodzaj klimatyzatora do domu
    5.(nie rozumiem czemu naga kobieta reklamuje pieczarki??
    6.mezczyzni zajmuja sie ogrodkiem
    tak z tego wynika bo te relkamy to wszytskie dla mezczyzn a nie kobiet . polski kraj jest bardzo seskistowski (jest taki wyraz?) , ja nie mieszkam w polsce i patrze z niedowierzaniem jak kobiety daja wykorzystywac ich image do takich reklam . gdyby tu gdzie mieszkam na reklamie do klimatyzatowa wystapily nagie kobiety daje 100% firma by upadla bo tutaj w ogroznieniu od polski to kobiety podejmuja tyle samo decyzji co mezczyzni …czy polska jest az tak zacofana ????

    • Navi

      Jest. : (

      • cccarlos

        Nie jest.

  • Pingback: Blogerzy o promocji Pyrkonu i Q-Workshop | grybezprądu.pl()

  • turzyca

    Mam wrazenie, ze kobiety +/-30 to sa takie „feminism native” – dla nas pewne feministyczne zalozenia sa taka oczywistoscia, ze posiadanie okreslonych uprawnien uwazamy za normalne, a nie za objaw feminizmu. I dlatego nie definiujemy sie jako feministki. Co wiecej poniewaz pewne rzeczy sa oczywistoscia, to jestesmy znacznie mniej wojownicze niz poprzednie pokolenia i w sumie odbieramy feministki poprzednich pokolen jako nieco obciachowe w tej ich walecznosci. Po czym czesc z nas przezywa to, co sie Tobie wlasnie trafilo. Dostaje patriarchatem po lbie czyli trafia na jakis uklad zdarzen i odkrywa, ze nie dla wszystkich jej prawa sa oczywistoscia. I w tym momencie odkrywa ku wlasnemu zdumieniu wlasny feminizm.

    A alternatywnych Pyrkonowych reklam mozna wymyslec naprawde mnostwo, tu w komentarzach padlo juz sporo pomyslow, a ja sobie wyobrazilam, jak te kostki probuja sobie nawzajem ukrasc fani przebrani za bohaterow z roznych swiatow. Elfka kradnaca kostki Vaderowi… :)

  • Pingback: Seksistowska promocja Pyrkonu i Q-Workshopu – naked female giant()

  • Pingback: Dlaczego tacy fajni ludzie się kłócą?()