Home Nagrody/ImprezyZPOPK Short: Actor Awards

ZPOPK Short: Actor Awards

autor Zwierz
Wczoraj rozdano SAG Awards a właściwie Actor Awards – bo nie wiem czy doszło do was, że nagrody przyznawane przez stowarzyszenie aktorów zmieniło nazwę – chyba głównie dlatego, że SAG -AFTRA Awardas słabo się układa na języku. Jednocześnie sama statuetka nazywa się Actor już od dawna. Jestem ciekawa kiedy zaczniemy realnie mówić o tych nagrodach „Actor Awards”. Mam ciche podejrzenie, że nigdy.

To jest w ogóle ciekawe bo SAG Awards od pewnego czasu są transmitowane na Netflix, co nieźle pokazuje, że przeniesienie nagrody do Internetu niekoniecznie gwarantuje, że widzowie natychmiast rzucą się je oglądać. To trochę prognostyk tego czy przejście Oscarów na YT od razu zaowocuje lepszą widownią. Choć może więcej osób by te nagrody oglądało gdyby w ogóle zdawało sobie sprawę, że taka transmisja na Netflix jest. Nie wiem jak wygląda promocja w Stanach Zjednoczonych ale w Polsce – jeśli nie wiesz, że możesz tą transmisję obejrzeć na Netflix to nie ma żadnej promocji, która by ci podpowiedziała, że jest taka opcja.

Wracając do nagród, to są one o tyle ciekawe, że dla wielu stanowią największą przygrywkę do aktorskich Oscarów, bo głosują też aktorzy a aktorzy stanowią największą gupę w Akademii. Nagrody za rolę pierwszoplanową nie dostał Timothee Chalamet, ale Michael B. Jordan, za rolę w „Grzesznikach”. Tu jednak należy pamiętać, że SAG nagrodziło Chalameta rok temu za rolę w biopicu Dylana, więc oni po prostu wyprzedzili Akademię. Zresztą tak szczerze, uważam że Michael B. Jordan naprawdę zrobił w „Grzesznikach” rzeczy niesamowite – do tego stopnia gra dwóch bohaterów, że sprawdzałam w sieci czy nie ma brata w realu.

W kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa oczywiście wygrała Jessie Buckley chyba przypieczętowując Oscara za „Hamneta” – to w tym roku najpewniejsza kategoria Oscarowa ze wszystkich, a sama Jessie raczej konkurencji nie ma. No chyba, że członkowie Akademii bardzo wsłuchają się w jej ostatnie wypowiedzi o kotach – wtedy może się okazać, że niechęć do małych drapieżników może pozbawić aktorkę nagrody. Choć to chyba mało prawdopodobne.

W kategorii „najlepszy aktor drugoplanowy” wygrał Sean Pean, na którego stawiałabym też na Oscarach, gdyby nie fakt, że Akademia nominowała Stellana Skarsgarda, a SAG nie wykroczył z nominacjami poza filmy amerykańskie. Natomiast wiele osób ucieszy, że nagrodę dla najlepszej aktorki dostała Amy Madigan za rolę w „Weapons” i teraz uważam, że to może być znak, że w tej kategorii jest jeszcze trochę otwartej konkurencji.

Nagrodę za najlepszą obsadę dostała ta z „Sinners” i powiem, że to jest wspaniała kategoria, bo są filmy, które mogą nie mieć samych wspaniałych ról ale mieć wspaniałą obsadę. Ogólnie jest trochę takich poza Oscarowych kategorii za które SAG lubię jak np. nagrody dla kaskaderów, które w przypadku filmów dostała ekipa od „Mission Impossible”. To dobry moment, żeby przypomnieć, że od 2029 roku nagrodę dla kaskaderów będziemy mieli w końcu na Oscarach.

Przyznano też nagrody telewizyjne, które są w przypadku SAG często zupełnie gdzie indziej niż Emmys czy Złote Globy. Choć akurat w przypadku „The Pitt” (nagrodzonego za najlepszą rolę męską i obsadę) wszyscy są pewni, że to wybitny serial. Nagrodę dostała też Michelle Williams, ktoś ostatnio pytał czy to wybitna aktorka z wielką karierą więc dopiszmy i tą nagrodę w odpowiedzi. Nagrodzony został też Seth Rogen, który na scenę wychodził dwa razy, raz by odebrać statuetkę, którą pośmiertnie za rolę w „Studio” dostała Catherine O’Hara – był to naprawdę wzruszający moment polecam wam przemówienie Rogena.

Co jednak ciekawe, pewnie tegoroczne SAG nie zostanie zapamiętane ze względu na nagrody przyznawane „konkurencyjnie” ale ze względu na Harrisona Forda, odbierającego nagrodę za całokształt twórczości. Ford znany jest z tego, że promując swoje filmy rzadko okazuje emocje, i ogólnie nie wydaje się bardzo emocjonalnym człowiekiem. Tym bardziej jakoś wzrusza gdy widzi się łzy w jego oczach gdy dziękuje, za nagrodę i mówi rzeczy bardzo rozsądne i prawdziwe rzeczy, o tym że to trudny biznes, w którym czasem robi się rozrywkę a czasem sztukę, a najlepiej gdy udaje się zrobić obie rzeczy na raz.

Powiązane wpisy