616
Hej
Zwierz ma z dzieciństwa i wieku nastolatkowego bardzo wyraźne wspomnienia swoich rodziców którzy polecali mu różne rzeczy. W sumie większość zwierzowej wiedzy czy czegoś co zapewne można nazwać erudycją wynika z faktu że któreś z nich zdjęło z półki książkę, lub przełączyło program by podzielić się ze zwierzem czym co uważali za warte obejrzenia czy przeczytania. Zwierz jest im za to głęboko wdzięczny. Ale dziś będzie właśnie o przeciwieństwie tego zachowania. Otóż czasem kiedy coś nam się podoba musimy pokazać to innym. Zwierz wielokrotnie zmuszał rodzinę do oglądania z nim filmów czy seriali wyłącznie dla własnej przyjemności oglądania ich reakcji na coś co zachwyciło zwierza ( czasem zwierz potrzebuje ich by przekonać się czy jego zachwyt jest kwestią jednostkową czy też taki efekt ma dane dzieło na wszystkich). Jednak zdecydowanie częściej kiedy zwierzowi coś naprawdę naprawdę się podoba wcale nie ma ochoty się z tym dzielić. Zapewne znacie to uczucie – na własną rękę znajdujecie jakiś serial czy film i wcale nie chcesz by inni się o nich dowiedzieli. Przez pewien czas czujemy się jakbyśmy tylko my to widzieli nawet jeśli film trafił już do kin a serial ma miliony widzów. Nie mniej przez chwilę coś jest tak naprawdę tylko nasze – coś jakbyśmy sobie ( oczywiście w odpowiedniej skali) powiesili nasz ulubiony obraz na ścianie ( uprzednio ukradłszy go z jakiejś galerii sztuki lub muzeum) i spoglądali na niego tylko my. To jakiś specyficzny rodzaj kulturalnego egoizmu który przynajmniej zdaniem zwierza dopada nas wszystkich. Ów egoizm nie jest jednak zupełnie nie uzasadniony. Zwierz bowiem czasem wie że jego zachwyt nie jest w pełni uzasadniony i wcale nie chce widzieć innych sprowadzających go na ziemię. Zwierz podejrzewa że nasz każdy zachwyt tak naprawdę więcej mówi o nas samych niż o jakości dzieła którym się zachwycamy. Stąd taka wewnętrzna niechęć by wystawić się na ocenę innych. Zwierz niejednokrotnie czuł się jakoś dziwie wewnętrznie urażony gdy film nad którym on piał z zachwytu nie spodobał się widzom którym im przedstawił – bo krytyka choć wymierzona w produkt zawsze wydawała się zwierzowi wymierzoną w niego samego. Oczywiście istnieje uczucie też odwrotne – ta specyficzna duma jaką ma każdy kto zyskuje potwierdzenie własnego gustu – człowiek czuje się wtedy zupełnie jakby sam ów film nakręcił zmontował i odegrał główną rolę. Oczywiście istnieje możliwość że to osobiste uczucie zwierza ale niekiedy odnosi wrażenie że chyba wszyscy tak mamy. Być może gdyby nam pozwolono każdy z nas zawiesiłby sobie na ścianie Rembranta ( zwierz przywołuje akurat tego malarza bo gdyby mu pozwolili to by sam go sobie powiesił) i nikomu nigdy nie pokazał.
Ps: Zwierz musi przyznać że kłamstwo szerzy się szybciej niż myśl. Zachęcony świetnym filmem zwierz wziął się za lekturę książki ” Samotny Mężczyzna” ( bardzo z resztą dobrej choć zupełnie od filmu innej) dopiero przy końcu rzucił okiem na okładkę gdzie w streszczeniu wyczytał że książka opisuje jeden dzień z życia Georga Falconera. Problem polega na tym że w książce bohater nie ma nazwiska. Nazwisko Falconer nadał mu pisząc scenariusz Tom Ford by uczucić swojego byłego faceta. Ciekawe na ilu jeszcze wydaniach zwierz to przeczyta.
