Hej
No i stało się . Niemal przez cały dzień byłam offline. Oczywiście zdarzało mi się być wcześniej offline ale wtedy najczęściej po prostu byłam z dala od domu i miałam lepsze rzeczy do roboty niż świat wirtualny. Dziś jednak zdradziło mnie moje własne domowe połączenie. Okazało się że życie bez sieci wcale nie jest łatwe. Człowiek nagle orientuje się że jest tyle rzeczy których nie będzie mógł zrobić – między innymi pisać na swoim zachwycająco regularnym blogu. Jednocześnie gapiąc się w komunikat o braku połączenia rzuciłam okiem na moja listę zakładek. Och jak niewiele potrzebuję od wszechwiedzącej sieci. Wchodzę średnio na 8-10 stron. Po sprawdzeniu czy nikt do mnie nie napisał, przejrzeniu najnowszych wiadomości ze świata popkultury, zamówieniu książek w Buwie sprawdzeniu ogłoszeń wydziałowych i uzupełnieniu bloga jedyne co mnie może zainteresować to spędzenie kilku godzin na zagłebianiu się w youtuba ( najbardziej pożerająca czas rozrywka na świecie oglądasz jeden filmik który prowadzi cię do drugiego który prowadzi cię do trzeciego itd) i najnowsze odcinki moich seriali. Poza tym sieć jest dla mnie terra incognita. Oczywiście czasem szukam czegoś do pracy walcząc z googlem ( czasem to czego szukamy jest pod najdziwniejszym terminem wyszukiwawczym) ale jeśli nie mam czego szukać siedzę i nie wiem co robić. Brzmi to może trochę beznadziejnie ale powiedzcie mi i doradźcie mi – co jeszcze jest warte uwagi w sieci? Bo moj nałóg to jak palenie trawki tylko dlatego że człowiek nie wie że jest heroina.
