Home OgólniePostawiłem sobie pomnik czyli wielkości nigdy za wiele zwłaszcza gdy jej brakuje

Postawiłem sobie pomnik czyli wielkości nigdy za wiele zwłaszcza gdy jej brakuje

autor Zwierz

Hej

Jako że jestem wstrząśnięta i zmieszana zakończeniem serii mojego ulubionego serialu postanowiłam skierować moje rozmyślania nieco w inną stronę. Zaczęłam się zastanawiać nad wielkimi nazwiskami kina a dokładniej mówiąc nad reżyserami. Jeśli zapytacie kogoś o wybitnych reżyserów jednym tchem wymienią: Bergman, Antonioni, Fellini a ci co znają Polskę dokrzyczą z tylnych rzędów Kieślowski czy Zanussi. Tak to wielkie nazwiska kina – nie wszystkie ale jedne z licznych, te którym przypisuje się tworzenie dzieł pełnych niekiedy nawet absolutnych. Ale zaraz, zaraz – czym oni są lepsi od Lucasa który właściwie wymyślił na nowo filmy s-f nadając im nową jakość, czy nie lepszy jest od nich Spielberg którego Indiana Jones na zawsze zmienił tempo filmu i czy naprawdę w annałach nie powinno się gdzieś odnotować jak bardzo Wachowskim udało się zmienić nasze myślenie o tym czym jest kontynuacja gdy po raz pierwszy umieścili napis ,, to be contined” pod koniec drugiego Matrixa? Bo co tak naprawdę zmienia kino? Filmy wybitne czy filmy popularne? Moim zadaniem zbyt rzadko zadaje się to pytanie przyjmując że ewolucja w jakości kina jest mniej ważna niż ewolucja w jego treści. tymczasem nie oszukujmy się – jeśli kino jest ucieczką od rzeczywistości kto się mu bardziej przysłuży – ten kto pokaże nam kosmos czy ten kto pokaże nam życie ujęte w ramy pięknych obrazów? Pod rozwagę

Ps: nie wiem czy wiecie że Bergman i Antonioni umarli tego samego dnia jednak informację o ich smierci podano dzień po dniu. Najwyraźniej z odchodzeniem jest jak z filmami. Nie robi się dwóch wielkich premier tego samego dnia

Powiązane wpisy