623
Hej
Zwierz miał nie pisać ale ponieważ Poitiers to jednak tylko 80 tys. mieszkańców to po czterech dniach tu spędzonych znajduje się chwila czasu by dodać nowy wpis. Dziś zwierz swoim starym i dobrym zwyczajem poszedł do Fnaca – Fnac to ichni odpowiednik Empiku – zresztą zwierz podejrzewa, a nawet jest pewien że Empik właśnie na tej firmie się wzoruje. Zwierz miał nadzieję, że tak jak zawsze po przekroczeniu progu tego przybytku będzie mógł pobiec z wywalonym jęzorem w kierunku półek z filmami i wyjść zdecydowanie uboższy. Niestety okazuje się że granice się zacierają – zwierz nie znalazł niczego godnego swojej uwagi. Zadumał się zwierz – kiedy i jak to się stało że na tym zgniłym zachodzie nie ma nic dla niego. Oczywiście zwierz pamięta że w Poitiers mieszka plus minus tyle samo ludzi co w Ostrołęce i że nie powinien spodziewać się fajerwerków (zwierz cieszy się, że ma dwa dni do spędzenia w Paryżu bo przynajmniej tam może będzie lepiej) ale żeby tak zupełnie nic nie było? Smutne i radosne to spostrzeżenie ale z drugiej strony stawia pod znakiem zapytania podróżniczą pasję zwierza. Niestety na nieszczęście zwierza dział komiksów był olbrzymi i taki jak zawsze we Francji – wpędzający fana komiksów z Polski w przygnębienie. Dział ten wprowadza mnie w przygnębienie tym bardziej że nie znam francuskiego więc nawet przy olbrzymich zasobach finansowych nie mogłabym sobie nic kupić (tzn. mogłabym ale po co). Wiem że to kolejna uwaga nie na temat ale kiedyś wchodzenie do sklepów w innych krajach to było przeżycie. Dziś tylko ciastka są inne. Ech. Czasem zwierz nienawidzi globalizacji. A czasem myśli że cobyśmy bez niej zrobili.
